Leniwe popołudnie

30 06 2008

Tak, znowu zaglądałam awatarom w profile. I nie żałuję, bo jak inaczej mogłabym trafić do sklepu Tekuteku, w którym można kupić trzy fryzury, kosztujące 1 L$ każda? Wybrałam tę w moim kolorze, jest jeszcze czarna i ciemny blond (no dobra, niech będzie, że raczej rudy niż blond) , poza tym obok jest lucky chair, przy odrobinie szczęścia można dostać wakacyjną fryzurę całkiem za darmo. Ja szczęścia nie miałam, jak ktoś chce niech sam próbuje.

tekuteku

W Pushbutton Industries można dostać czarną koszulę, z długimi i podwiniętymi rękawami (można wybrać przy zakładaniu, w pudełku są oczywiście obie wersje). Wydaje mi się, że jest damska, ale kto wie, może i na męskim awatarze będzie dobrze wyglądać. Muszę sprawdzić na moim przystojniaku. Poza tym są jeszcze dwa prezenty – paczka tshirtów i bluza z kapturem. Uwaga – prezentów nie ma, chociaż miały być wystawione cały tydzień. Śledztwo w toku.
Szorty znalazłam w pudełku z prezentem dla kobiet w Fetch Alternative. Są tam jeszcze jeansy, spódnica i bluzka. A obok jest pudełko z prezentem dla panów, nieco skromniejszym, ale też wartym uwagi.
Skin też jest z Fetch Alternative – trzeba tylko zapisać się do grupy i otworzyć notice z 17 czerwca. Warto się pospieszyć, bo notatki w grupie wiszą teraz krócej niż miesiąc.
Buty to zdobycz z lucky chair w Baroque.

Na zakończenie wycieczki zaliczyłam piękną wpadkę, kupując za 1 L$ landmark do sklepu, w którym właśnie byłam. Skusiło mnie ładne pudełko. Każdemu się zdarza, jak widać. A ponieważ wpadka godna newbie, jak na newbie przystało odrobiłam stratę siadając na campie w tym właśnie sklepie. 1 L$ za 10 minut, a wspomnienia bezcenne.

na campie

—————

Pisałam, a śpiewał on.





Tylko aktorzy używają voice

27 06 2008

Dawno, dawno temu byłam w teatrze w Second Life. W teatrze nie byle jakim, bo SL Globe Theatre. I na przedstawieniu nie byle jakim, bo były to fragmenty Hamleta. Pomyślałam sobie wtedy – ha, ciekawe, kiedy będzie można pójść w SL do polskiego teatru.
No i proszę. Minęło kilka miesięcy i mamy nasz własny, polski teatr. To pierwsza taka instytucja w Second Life. Teatr Morfina, którego dobrym duchem, a przede wszystkim dyrektorem jest Jantarka Balczo.

Zaproszenie

Afisz

Jantarka

Pomysłodawczynią była Fluralina Melli, reżyserem i głównym sprawcą Szerewp Loon, oboje zresztą pojawiający się na scenie – Flu jaki jedna z dam dworu, Szer w roli głównej.
Poza nimi w przedstawieniu wzięli udział: Agnieszka Allstar jako Matka, Simon Zuckerman w roli Ojca, Tanila Tachikawa jako Psycholog, Jantarka Balczo – Królowa oraz Lilika Arado i Irmina Letov jako damy dworu.
Zacznijmy od tego, że wszyscy aktorzy byli wspaniali. Walczyli z tremą i ze zwykłymi SL-owymi i rl-owymi przypadłościami (jednej z aktorek zabrakło przez chwilę prądu), nie dawali się lagom, a nawet improwizowali, kiedy sytuacja na chwilę wymknęła się spod kontroli.

widownia

Kurtyna

Scena I

Divy

Agnieszka Allstar i Tanila Tachikawa – dwa odkryte właśnie talenty. Agnieszka to urodzona aktorka charakterystyczna, głosu mogłaby jej pozazdrościć Dorota Stalińska. A dla Tanili warto byłoby napisać ładną rolę. Taki głos mógłby być natchnieniem niejednego dramaturga, niekoniecznie SL-owego.
Szerewp jako Kacper był zabawny, stworzył postać niezbyt rozgarniętego osiłka, któremu tylko jedno w głowie… czyli tytuł sztuki, rzecz jasna.
Jantarka w roli królowej – w stu procentach kobieca. Królewska, choć z odpowiednią dawką zagubienia. W scenie dosłownie i w przenośni finałowej wręcz doskonała, trzeba zresztą przyznać, że jej partner, Szerewp, również sprostał zadaniu. A scena niełatwa, wymagająca nieco głosowego ekshibicjonizmu.

Momenty

Tak tak – momenty były. Podczas momentów, poza kwestiami aktorów, było słychać z każdej strony migawki aparatów fotograficznych, więc nie ja jedna mam dokumentację zdjęciową.

Ukłony

Cieszę się, że taki teatr powstał. Że komuś chciało się poświęcić czas i energię, żebyśmy mogli się dobrze i niebanalnie bawić. Cieszę się, że ten SL-owy teatr zgromadził całkiem liczną publiczność – na widowni było 26 osób, w tym kilka sławnych nazwisk, jak to na premierze. Ale to w końcu poważne wydarzenie w naszym polskim SL-owym swiecie.

Było tak, jak być powinno – trochę blichtru, trochę śmiechu, kilka niewybrednych komentarzy… i wrażenie, mam nadzieję, że nie tylko moje, że bierzemy udział w czymś niezwykłym. Niestety, z żalem przyznaję, że niektórzy zachowywali się tak, jakby to była ich pierwsza wizyta w teatrze w ogóle, w pierwszym i drugim życiu. Ale cóż, początki bywają trudne.

Wystawa

Bankiet

Po spektaklu można było dzielić się uwagami i oglądać wystawę rysunków Rolanda Topora. A także wziąć udział w konkursie, wymagającym nieco więcej niż zwołanie znajomych, którzy mają kliknąć w tablicę. I co najważniejsze – spotkanie po premierze trwało dłużej niż samo przedstawienie. A to chyba znaczy, że dobrze się czuli razem ze sobą aktorzy i widzowie.

——————–

Pisałam ja, grał Yo-yo Ma





Przebieranek część II

25 06 2008

Oczywiście wiem, wychodzi na to, że tylko się przebieram. Ale co poradzić, panowie mają ME, ja mam szafę…

Czy to ja, czy nie ja?

To nie ja

Chyba jednak nie ja.
Postanowiłam na chwilę porzucić swój nobliwie ciotkowaty styl ubierania i zaprosić do Boa Creations. Sklep odkryłam przypadkiem i oczywiście, że można w nim zostawić trochę grosza (a swoją drogą, czy L$ rozmieniają się na Linden centy?), bo ubrania są niczego sobie. Mnie urzekły kolorami, więc pewnie któregos dnia się skuszę, póki co zadowalam się oglądaniem.
W Boa Creations są trzy krzesełka, litera zmienia się na każdym co 5 minut, więc zwykle zostaje się na dłużej, bo a nuż za chwilę coś uda się złapać.
Ja tym razem miałam szczęście – weszłam, żeby zrobić zdjęcie i akurat pokazało się M. I tak właśnie stałam się właścicielką zupełnie dla mnie nietypowego ubranka “Mmmm Vers Blanche”.
Tak, jest całkiem białe.

Vers blanche

Skin zdobyty wczoraj, Nadya z Emporio Caproni, sprawdzałam koło południa – nadal jeszcze można było wziąć. Buty z Digit Darkes, trzeba chwilę poszukać, nieustająco kosztują 1 L$. O włosach wspominałam już kiedyś, to Petunia Red Frosted, obdarowało mnie nimi krzesełko w Calla. Perły, które mam na pierwszym zdjęciu, dostałam po zapisaniu się do grupy Boa Creations, możliwe, że nadal tam są.
Przebrałam się, zzoomowałam i stwierdziłam, że to nie ja.
I że skoro aż tak się zmieniłam, mogę szaleć dalej.

Kuri Style, nieduży ale urokliwy sklepik na japońskiej wyspie, w którym można dostać m.in. kilka słodkich i niedrogich sukienek. Co tydzień jeden ze strojów jest wystawiony jako freebie, dzisiaj była to szara sukieneczka z pończochami, nazwana mało romantycznie One-Piece14white.
Odmłodniałam w niej z lekka…

Sukienusia

…i rozbrykałam się chyba aż za bardzo…

Hop siup

Więc dla uspokojenia przebrałam się w drugą sukienkę z tego sklepu, o równie jak tamta wdzięcznej nazwie One-Piece12Box blackCamisole.
Nie mam pojęcia, jaki ma związek nazwa pudełka z zawartością, niemniej jednak strój zasługuje na uwagę.

Zadumana nad sukienką

W domu

Do obydwu strojów idealnie pasowały pantofle z Tesli. Żeby je dostać trzeba zapisać się do grupy i ściągnąć z notice. Wersja na nieco niższej podeszwie jest w pudełku w sklepie, do wzięcia za darmo.

Ostatnia fryzura to znowu Calla, tym razem Mimosa Red Frosted, też z lucky chair. Od czasu do czasu oprócz włosów można na krzesełku wygrać biżuterię – mnie któregoś dnia udało się zdobyć eleganckie kocie obróżki. W wersji damskiej i męskiej, z przyczyn oczywistych mam na sobie damską.

Obróżka

Do szarej sukieneczki pasowała mi jakaś bardziej dziewczęca fryzura, wybrałam blond koczki – kupione za 1 L$ kilka tygodni temu we Free Speerit. Poszłam tam zobaczyć, czy nadal można je kupić… niestety nie. Ale całkiem niespodziewanie trafiłam na dwie sukienki.

No tak, naprawdę niespodziewanie.

Sukienki

Ta, którą mam na sobie, Sonia, kosztuje 1 L$. Ta biała obok jest za darmo.

A włosy… ech, łezka się w oku kręci. Moje pierwsze “prawdziwe” włosy w SL… Dzisiaj nieco pachną naftaliną, ale warto je było wygrzebać.

Wspomnienia – bezcenne.

———————–

Pisząc słuchałam Des’ree





A może by tak na bal?…

24 06 2008

No wiem, wiem, przecież nie teraz, nie w środku tygodnia. Ale kto powiedział, że już dzisiejszego wieczora nie można zacząć przygotowań. Tym bardziej, że SL kusi…

Tylko dzisiaj w Emporio Caproni można za 1 L$ kupić słodkiego skina o wdzięcznym imieniu Nadya. A jeżeli wygrzebiemy drugiego lindena, możemy w Bliss Couture (kawałek drogi, ale od czego są teleporty) kupić suknię balową, tam też da się ją rozpakować i założyć… pamiętając o sprzątnięciu pudełka…

Kopciuszek

Na schodach sklepu poczułam się prawie jak Kopciuszek na pół minuty przed północą.

Miałam problem z wyborem fryzury, zdecydowałam się na koczek ozdobiony różami – “Dalia” z Goldie Locks, kupiona za 10 L$. Łatwo trafić, bo ląduje się tuż przy mapie z teleportami do różnych części sklepu.
No tak, jeszcze buty… Co prawda ich nie widać, więc mogę pozmyślać, ale uczciwie powiem, że to leciutkie sandałki Tiger Eye, wynalezione na slexchange.com, całkowicie za darmo. Błyskają delikatnie i mają solidne zapięcie w kostce, dzięki czemu nie czeka mnie los Kopciuszka.

Biżuteria i dobry humor na balu – we własnym zakresie. Ja mam na palcu pierścionek z Magic Nook, to nie zwykła ozdoba, ale biżuteria z duszą. Kto ma, ten wie.

Wersja alternatywna, nie balowa – komplet z Bliss Couture, kucyk z Goldie Locks, buty bez zmian.

Alternatywnie

—————–

Ja pisałam, śpiewała Diana





Słabostki

22 06 2008

Przyznam się – mam pewną słabość. Bardzo lubię zaglądać w profile obcym awatarom. Naprawdę sporo można się dowiedzieć.
Profile bywają byle jakie, fascynujące, nudne, zaskakujące… Czasem nijakie, czasem pełne bezcennych informacji, zwłaszcza w zakładce “Picks”.
Dzisiaj co prawda nie dokonałam odkrycia na miarę Atlantydy, ale dzięki grzebaniu w profilu przypadkowo spotkanej i nieźle ubranej awatarki trafiłam do SLAB, niezbyt dużego, ale wartego uwagi sklepu. Wartego uwagi także ze względu na otoczenie – można się poczuć jak na wakacjach.

Małpy trzy

Małpa po mojej prawej stronie rzuciła we mnie kokosem, więc lepiej uważać.

Nie miałam czasu na dokładniejsze zwiedzanie, więc pewnie tam wrócę – na wszelki wypadek bez portfela.
W sklepie są oczywiście ubrania, damskie i męskie, do tego shape’y (hmmm, nietanie, dobrze, że lubię swój) i… aparaty fotograficzne. Mam nadzieję, że robią doskonałe zdjęcia, za tę cenę…
Aaaa, no i oczywiście, prawie zapomniałam – dwa pudełka z prezentami. Drobiazgi, które mogą się przydać latem, w sam raz na spacer w upalne niedzielne popołudnie.
Koszulka i szorty w wersji damskiej:

W drugim pudełku są spodnie i koszulka męska.

Przystojniak

Jak widać mój przystojniak ogolił się na łyso… nie z powodu upałów, nie z powodu jakiejś ideologii… ale z powodu nie lubiącego dzisiaj attachmentów SL. Daję słowo, że i tak lepiej wyglądał łysy niż w gustownym koczku.

—————
Pisząc słuchałam Madonny (a czemu by nie)





Ulewa

20 06 2008

deszcz

Lato w mieście

Znowu pada
Chmury do czysta wylizują dachy
W mieście zmyślonym chodzę od baru do baru
Piję wino z kieliszków wysokich jak wieże

W hotelowym pokoju na ścianie krzywy obrazek
Tęcza za oknem Tęcza nie pomaga
Wyłamuję palce
Ze starych wierszy sklejam koperty na listy

——————–

Pisząc słuchałam Anny Marii





Przemiana

19 06 2008

Nie słuchałam pisząc, ale tej piosenki nie mogło tu zabraknąć.

———————–

Dwa pierwsze marzenia prawie każdego nowego awatara – mieć chociaż 10 L$ na koncie i móc zmienić wygląd. Prawda? Prawda. Tym, którzy chcieliby zaprotestować delikatnie zwracam uwagę na słówko “prawie”.
Ja o tym marzyłam, nie ukrywam. Ciekawe, że nigdy później stan konta nie sprawił mi takiej radości jak w dniu, kiedy pojawiło się na nim pierwsze 10 L$…

Dwa pierwsze wrażenia prawie każdego nowego awatara, kiedy już wpadnie w tłum, teleportując się z wyspy początkowej w dowolnie wybrane miejsce: wszyscy wyglądają lepiej, a ceny w sklepach są potwornie wysokie. Prawda? Prawda (słówko “prawie”!).

Czy w SL można dobrze wyglądać, nie wydając pieniędzy? Oczywiście, że można. Wymaga to tylko trochę czasu, trochę rozeznania w terenie i przede wszystkim unikania sklepów freebie.
Oczywiście kobietom jest łatwiej. Jak w rl. Ale i z męskiego awatara newbie da się zrobić przystojniaka w pół godziny.
Co zamierzam niniejszym, dla czystej rozrywki, udowodnić.

Zaczyna się dość strasznie. Właściwie nie wiadomo, od czego zacząć.

Najpierw podlecimy z przystojniakiem in spe do Platinum i tam zmienimy mu skin. Może daleko mu do tych z górnej półki, ale wygląda dobrze, poza tym ma dwie zalety – jest za darmo i można go wziąć zawsze, nie ma limitu stażu w SL.

Już jest nieco lepiej, ale nie oszukujmy się – sylwetka pozostawia wiele do życzenia. Są dwa wyjścia – albo szukamy sklepu, gdzie można znaleźć darmowy shape, albo popracujemy chwile sami.
Wybrałam wariant drugi.

Z nieco poprawioną sylwetką możemy iść na zakupy. Mężczyzna jak to mężczyzna, chodzić po sklepach nie lubi, więc wszystko załatwimy w jednym.
Wild Thing to sklep ze sporym wyborem męskich ubrań, w tym darmowych. Tam zrzucimy ubranko, które przydzielili nam na starcie LL.

Najsłabszym punktem każdego newbie są buty… na szczęście od niedawna można znaleźć trochę nowych “przydziałowych” ubrań w inventory – wystarczy zajrzeć do library i wybrać na przykład buty z katalogu “Boy Next Door by Renegade Clothing”.
A przy okazji, skoro już zajrzeliśmy do tego folderu, możemy zmienić fryzurę.
I tak oto, po kilku przeróbkach, nasz przystojniak prezentuje się następująco:

Teraz pora znaleźć rzecz ostatnią, kropkę nad I. AO (i tu ukłon w stronę pewnej uzAOleżnionej koleżanki). Całkiem przyzwoite, a co najważniejsze darmowe AO można znaleźć w sklepie E.Watkins.

Chyba całkiem nieźle jak na początek.





Caffee del Mar

17 06 2008

Miało być o wycieczce do Wenecji. Ale plany zmieniły się niespodziewanie i dość nagle. Jak w życiu. Także tym drugim.

Caffee del Mar.
Moje miejsce w świecie LL. Jedyne, z którym się identyfikowałam, w którym czułam się jak u siebie, chociaż tak naprawdę byłam tylko bardzo uprzywilejowanym gościem.

Caffee 01

Jak każde miejsce przeżywała wzloty i upadki. W czasie trwającej kilka tygodni prosperity Caffee pojawiała się w wyszukiwarce na trzecim – czwartym miejscu, tuż po Centrum Polska i Second Krakow. To było coś, przyznam, tym bardziej, że nie narzucaliśmy się krzykliwymi zaproszeniami, nie zabiegaliśmy o względy KAŻDEGO gościa. Jakość była ważna, nie liczba odwiedzających. I pod względem jakości goście Caffee stanowili śmietankę towarzyską polskiego SL.
Za co niniejszym tejże śmietance dziękuję, w pas się kłaniając.
Dziękuję Fishowi, za to, że pewnego popołudnia zaprosił mnie, pokazał mury i zapytał, czy nie zajęłabym się przetarciem kurzu.
Dziękuję Jantarce i Pawłowi, nie pozwolili mi zwątpić w to, że się uda.
Dziękuję Mindsailor, była najwspanialszą milczącą barmanką jaką można sobie wyobrazić.
Że co? Że sentymentalnie się zrobiło?… Czasami można, naprawdę.

Sentymentalnie

Pożegnanie z Caffee miało się odbyć o północy. Przyszli ci, którzy mogli i chcieli się pożegnać.

Pożegnanie

Przygotowania

Odliczanie

Odliczyliśmy ostatnie 10 sekund… i po wszystkim.
Nawet specjalnego huku nie było, chociaż Bodeha się starał.

I po wszystkim

Może jeszcze kiedyś. W innym miejscu, w innym czasie. W końcu Caffee del Mar słynna była z tego, że wszystko mogło się zdarzyć.

—————-

Pisząc słuchałam Gotan Project





Tylko dla pań

15 06 2008

Wczorajszy wpis okazał się być wpisem dla prawdziwych mężczyzn, dzisiaj pora na coś dla prawdziwych kobiet.
Panów lojalnie uprzedzam (tych wszystkich trzech, którzy czytają), że mogą iść po piwo i wrócić tu jutro.

Dzisiejszy niedzielny spacer był połączeniem przyjemnego z przyjemniejszym (i pożytecznym).
Jedno magiczne słowo – polowanie. Kto wie, ten rozumie, kto nie wie… musi sam doświadczyć. Opowiedzieć trudno.
No pewnie, zasady są proste, ale smak zabawy nie do przekazania na piśmie.

W różnych miejscach Mannon Fashion, sklepu z odzieżą dla pań i panów (warto tam wpaść i bez okazji, poza oczywistą potrzebą wydania zbędnych L$, ubrania niczego sobie, do tego wyspa ładna i pełna romantycznych zakątków) są pochowane pudełka. W pudełkach – przeróżne skarby, od butów, przez torebki, bieliznę, po kompletne stroje. Wszystko dla pań (to dlatego panowie mogli pójść na piwo).
Udało mi się znaleźć siedem pudełek – wiem, że jest więcej, ale najwyraźniej ślepa jestem.

Romantyczny zakątek

Do tego skin z Beauty Avatar, wystarczy tam skoczyć, przeżyć zalew świeżo narodzonych Włochów i znaleźć pudełko (po prawej stronie od wejścia). Buty z Digit Darkes, w wersji złotej lub srebrnej, para kosztuje 1 L$ – sklep jest olbrzymi, buty są gdzieś-tam-dobrze-schowane. Ale do znalezienia, co widać na załączonym obrazku.

I jeszcze włosy… Calla otworzyła sklep po remoncie, goście są witani serdecznie i obdarowywani szczodrze – dostałam kartę na 200 L$, które wydałam natychmiast, kupując fryzurę “Spanish Jasmine”. Niestety prezent dostaje się tylko za pierwszym razem, poza tym promocja jak to promocja, pewnie zaraz się skończy, więc radzę się pospieszyć.
W Calli jest pięć krzesełek, na których też można trafić coś ciekawego (ja dostałam gitarę basową…), a na ladzie na wprost wejścia stoi pudełko z prezentem powitalnym – w środku są skiny i trzy zestawy znanych, ale niczego sobie fryzur “ImSoPreddy” v1, v2 i v3.

Freebiesowa Mad

Ufff, no to się przebrałam, wydając całego 1 L$. Niech żyją darmowe teleporty.

————–

Pisząc słuchałam Kasi





W ciemnej uliczce…

14 06 2008

…różne rzeczy mogą się zdarzyć.

To była naprawdę ciemna uliczka, pełna tańszych i droższych (raczej droższych) sklepów. Od czasu do czasu przemykał nią jakiś jakby nieco spłoszony awatar, kryjąc twarz w kołnierzu płaszcza. Zza drzwi jednego ze sklepów było słychać burzliwą dyskusję właściciela z projektantem.

Nic tylko uciekać. Dobrze, że chociaż nie padało.

Szukając nieco bardziej słonecznego miejsca trafiłam na zaułek, przy którym stał, zaparkowany nieprzypadkowo, samochód. Podeszłam bliżej… wsiadłam…

kobieta w dużym samochodzie

…pojechałam…

I okazało się, że bardzo ciężko się jeździ takim dużym samochodem…

piłeś - nie jedź ;-)

Na szczęście udało mi się wysiąść przed zaparkowaniem. I nawet nie zmoczyłam notatek.

—————–

pisząc słuchałam Paolo