Wyprzedaż w eleganckim imperium i cmentarz dla przebrzmiałych kreacji

31 07 2008

Ha, jaki długi tytuł. Chyba najdłuższy do tej pory?

Ale to wszystko prawda.

Zaczęła się wczoraj – wyprzedaż w Imperial Elegance. Cała ściana zapełniona rzeczami za 1 L$: biżuteria, spódnice, czapki, bluzki… jest w czym wybierać. A dodatkowo damskie… no, dziewczęce raczej AO, całkiem za darmo. Wczoraj sprawdzałam jak działa, jest skromne, ale ładnie animowane, nieporównywalnie do zwykłych darmówek, składających się z przeskakujących kolejno, często dziwnych, póz.

Wpadłam oczywiście do IE i chwyciłam kilka rzeczy. Nie, nie wszystkie :-)

Mam na sobie:

Na 1 zdjęciu

Bluzkę Pastel Plain Tanks – Blue (4 Pastel Tank Tops), skin Fall Leaves (dawny prezent z IE), włosy Necko Hair brown (z czapką), spódnicę Charcoal Mini – With Flexi Ribbons

Na 2 zdjęciu

Bluzkę Kanji Tanks – Blue, spódnicę Folded Skirt, włosy Necko Hair brown, Spring Sakura Skin (też dawny prezent z IE), bransoletki Brushes Metal Bracelets

Na 3 zdjęciu

Bluzkę Kanji Tanks – Blue, włosy Necko Hair brown, spódnicę Charcoal Mini – With Flexi Ribbons, Spring Sakura Skin, bransoletki Brushes Metal Bracelets

Wszystko za 1 L$, w Imperial Elegance

I oczywiście moje wczorajsze buty do tanga.

Cmentarz ubrań – trudno sobie wyobrazić? Nie trzeba sobie wyobrażać. Wystarczy polecieć do Crystal Springs, tam Lemania Indigo urządziła cmentarzyk dla swoich przebrzmiałych kreacji. Każda kosztuje 1 L$, a kupuje się ją… klikając w gustowny nagrobek.
Czego to ludzie nie wymyślą…

Buty – Lavender strappy shoes, Shoe Fly Shoes, prezent lipca
Sukienka – I Love Lavender, Lemania Indigo, Crystal Springs, 1 L$
Włosy – Carrie, Bewitched Hair, prezent z 29 lipca, 0 L$

—————————-

Libertango. Kolejna odsłona.





Libertango

30 07 2008

Jak obsesja.

Zawsze, w każdym wykonaniu, o każdej porze dnia i nocy.

Mate pita popołudniu na spalonym słońcem patio. Wieczorem lampka czerwonego wina. I tango.

Nieważne gdzie, nieważne z kim. Ważny jest dreszcz zaczynający się przy kości ogonowej i biegnący w stronę karku. Ważne jest drżenie łydek przed zrobieniem pierwszego kroku.

I tak oto rl mnie zainspirowało.

A na zakończenie znowu Libertango.

Najpierw w wersji lekkostrawnej:

I w wersji prawie tak dobrej jak dobry seks.

————

Sukienka – Paraiso de Pasion, Miroku, 1 L$ (niestety już nieaktualna, ale są tam inne freebie, pisałam o nich wcześniej)

Buty – Tango (z trzema tańcami w HUDzie), H&R Block 0 L$ (w paczce są 3 pary damskich butów, 1 męskich, t-shirty i trzy skutery)

Pończochy – No.9 Nylons, dawny prezent z grupy

Kolczyki i wisiorek – Valentina Red, część zestawu, Primalot 0 L$ (w sklepie jest biżuteria freebie i dollarbie oraz lucky chair)

Wino – Magic Nook, dziękuję Ayumi, częstowała nim kiedyś w Caffee del Mar





Pora uciekać?

29 07 2008

Strach wychodzić z domu…

———————-

I do tego Jarek.





W dobre ręce…

26 07 2008

Kiedyś w Calla znalazłam skiny. Kupiłam je z ciekawości, po pierwsze drogie nie były (1 L$ każdy), po drugie – firmował je l’Oreal. Uznałam, że warto sprawdzić.

Jeden nosiłam jakiś czas, do dwóch pozostałych nie pasował mój shape, a zmieniać go nie mam zamiaru. Są starannie zrobione, “tematyczne”, bo inspirowane reklamami makijażu.

Dzisiaj sobie o nich przypomniałam i w ramach porządkowania inventory postanowiłam je oddać. Kupiłam je za 1 L$, oddam za darmo, a co tam. O ile chętne się znajdą.

W paczce jest skin i oryginalny shape. Dodatkowo dokładam shape przerobiony przeze mnie – to właśnie on jest na zdjęciach. Strój Playboya mogę dorzucić…

Zestaw 1:

Zestaw 2:

Zestaw 3:

Zgłaszać się proszę in-world.





W samo południe

26 07 2008

Pusto.

Zebrałam kilka ładnych freebiesów (o których potem), potem skoczyłam do Second Krakow z nadzieją, że spotkam jakąś sensowną i młodą stażem awatarkę.

A tam pusto.

Chociaż nie do końca.

Można spotkać znajomego. Można z nim porozmawiać jak równy z równym (chociaż ktoś zdecydowanie jadł za mało witamin w dzieciństwie).

Jak to było? Your world, your imagination?

P.s. Nowa stażem awatarka poszukiwana. Zgłoszenia na IM.





Za dużo, nadal

25 07 2008

Tanila w swoim komentarzu do poprzedniego wpisu przypomniała mi o stoisku z freebiesami w Canimal. Byłam tam dawno temu, wtedy z nieznanych powodów nie zdecydowałam się na nic. Dzisiaj wybrałam dwie rzeczy – spodnie z górą od bikini (czy w w Second Krakow uznają, że to bielizna, czy bluzka?) i sweterek jak pajęczyna. Do tego pantofle z Baiastice.
Ładny zestaw.

(Wiem, przepraszam, niby się uśmiecham, a wyglądam jakbym chciała komuś przegryźć aortę).

Spider Jacket, All That Jazz (rybaczki i bikini), 0 L$ – Canimal
Skiny Glanz, 1 L$ każdy, Glanz – Ami Style
Buty Jane Teen Shoes, część zestawu “Mary Jane 25 old”, 0 L$, Baiastice
Włosy – poza konkurencją

W Glanz można znaleźć rajstopy… tak, prawdziwe rajstopy, nie pończochy jak zwykle. W 4 kolorach, do wzięcia jeżeli jest się członkiem grupy Glanz Products.
A za ścianą.. skiny, skiny. Za całe 1 L$ każdy, w paczce jest też shape. Można tam też dostać włosy, trzy odcienie brązu, z grzywką, w paczce za 1 L$.
PixelDolls rozdaje członkom grupy bluzkę z koralików. Lekko prześwitująca, ale co tam.

Odcieni skinów jest więcej.

Skiny ami-Style – 1 L$ każdy, Glanz – Ami Style

Włosy Free Heir ASH, 1 L$ za 3 odcienie, Glanz – Ami Style

Bluzka – Jewelled Top, subscribe’o'matic, PixelDolls

I z ostatniej chwili – w Juicy Del Mar jest dużo damskich fryzur za darmo. Trochę tam tłoczno, ale kolejek nie ma. A na Cassiopeia Isle cały weekend trwają obchody Dnia Oceanu (niektórzy mają dzień spawacza, inni mogą świętować ocean). Z okazji Ocean Day sporo stoisk, a na nich sporo rzeczy, od 0 do 5 L$.

Włosy – Cinda 2.0 browntexture 0 L$, Juicy Del Mar

—————–

Ja się stroję, śpiewa Mick





Za dużo freebie

24 07 2008

Dostałam dzisiaj wiaderko kurek. Chyba zaraz przyniosę kilka do komputera, będę je wąchać. Świeże kurki pachną lasem, wakacjami, dzieciństwem, nagrzaną słońcem polaną.
Można się narkotyzować po prostu.

Z freebiesami jest jak ze zbieraniem grzybów (z tą różnicą, że freebiesy nie pachną). Kiedy zaczynamy, znalezienie czegokolwiek graniczy z cudem. Po jakimś czasie grzyby (i freebiesy) wyrastają nam pod nogami same.

Wczoraj, podążając tropem autora ładnego budynku (szukam czegoś, co mogłoby zastąpić Caffee del Mar), trafiłam do Creators Pavillion. Latając nad ciasno ustawionymi budynkami, przypominającymi małomiasteczkowy bazarek, wypatrzyłam sklep Magnet. Skąd wiedziałam, że tam będą freebiesy? Instynkt grzybiarza.

Magnet ma niewielki wybór ubrań, ale to co jest, zaskakuje detalami. Kupiłam tam dwa sweterki i pewnie wrócę po więcej. Są też dwa zestawy za darmo – Check Tunic i Marin Style. Check Tunic może być sukienką albo bluzką (w wersji sukienkowej radzę założyć bieliznę), drugi zestaw składa się z bluzki i dwóch par jeansów – długich i krótkich.

(Dziękuję za pozę kucaną Ayumi)

A w jednym ze sklepików obok można znaleźć bluzeczkę, w innym włosy. Z czapeczką.

Check Tunic, Marin Style – 0 L$, Magnet

Bluzka – 141 borfer camisole, 0 L$ – 141

Włosy, 1 L$ – *BB*

Potem dowiedziałam się, że w Liberte jest pudełko z rzeczami za 1 L$. Poleciałam, na miejscu okazało się, że nie pudełko, a cała półka. Wybrałam, zrobiłam stosowne zdjęcie. Na którym to, za szybą, mam na sobie Business suite London.

Z Liberte trafiłam do Ray Skin, gdzie można znaleźć sporo freebiesów, w tym robione na szydełku kamizelki. Doskonałe na lato.
A z Ray Skin niedaleko było do WigWamBam, gdzie za 1 L$ kupiłam zestaw: shape, skin (w trzech odcieniach) i rzęsy. A to nie wszystko, na co można tam trafić.

Zastanawiałam się jak ładnie skończyć post, ale… jakie skończyć?

Lubię w ostatnich dniach przebierać się za różową bezę, może właśnie dlatego trafiłam do Sysy. Wystarczy kliknąć na tabliczkę subscribe’o'matic, żeby dostać paczkę powitalną. W paczce jest kilka rzeczy – różowa sukienka, kapelusz z tygrysa, rybaczki i pończochy.

Ubrania – Sysy’s welcome to the group giftbox – różowa sukienka, kapelusz z tygrysa, rybaczki i pończochy, 0 L$, Sysy

Włosy – Simplified, 0 L$ – Goldie Locks lucky chair

Buty – Lavender Super Strappy with Bling Jewell and Sound (prezent lipca dla członków grupy), 0 L$, Shoe Fly Shoes

Skin – Domestic-V, 0 L$

A obok o’matica inny prezent – ładne ubranko w dwóch kolorach.

I to znowu nie koniec… muszę przerwać w połowie. Wypada pospać.





Głową w mur

23 07 2008

Dosłownie, nie w przenośni.

Bo ogólnie rzecz biorąc, ostatnimi czasy bardzo dobrze mi się w SL wiedzie. Towarzysko, osobiście… zawodowo nie, ale to akurat tylko i wyłącznie z powodu starannie pielęgnowanego lenistwa.

Życie awatara jest niełatwe. Przekonujemy się o tym od samego początku, zmagając się z pikselową materią. Włosy wyrastające z oczu, pudełka zakładane na różne części ciała, lądowanie na dnie morza, uporczywe stukanie głową w ścianę… Ktoś tego nie doświadczył? To moje gratulacje.

Najgorsze i – z drugiej strony – najzabawniejsze jest to, że mimo upływu czasu, mimo doświadczenia, takie wpadki nie omijają nikogo. Fakt, starszym obywatelom SL zdarzają się rzadziej, a kiedy już się zdarzą doświadczenie pomaga w szybkiej reakcji.

Ale śmiesznie bywa i tak.

Ja ostatnio przekonałam się, że:

1. Nie należy zmieniać części garderoby w publicznych miejscach, nawet jeśli wydaje się nam, że chcemy założyć coś znanego i doskonale opisanego. Możemy stanąć w centrum miasta w gustownym kartonie na głowie.

2. Nie powinno się poprawiać fryzury przed wejściem do sklepu, w którym stoi samotnie właściciel. Rozmowa prowadzona z przystojnym mężczyzną, w obcym języku, kiedy na głowie ma się połyskującą łysinkę, nie należy do komfortowych.

3. Niebezpiecznie jest skracać sobie drogę. Co prawda przelatuje się nad zgromadzonym tłumem, ale nigdy nie jest się pewnym miejsca lądowania.

Z żalem stwierdzam, że tylko z tego ostatniego wydarzenia mam zdjęcia.

———————

Fristajlooooo…





Przenikanie

22 07 2008

Dwie dzisiejsze rozmowy na GG.

Pierwsza z kolegą, który opisał mi ubranie żony. Zdziwiło mnie to nieco, więc ostrożnie zapytałam, o której żonie mówimy – tej z SL czy z rl. Chodziło o sl-ową. Dużo łatwiej ją przebrać (no i nieporównywalnie taniej).

Druga rozmowa, prawie równolegle, z kolegą wybierającym łóżka. Która nazwa oznacza łóżko podwójne, a która dwa łóżka w jednym pokoju. Kolega jest na etapie urządzania klubu, więc zdarzało nam się już wcześniej rozmawiać o różnych elementach wyposażenia.

- A nie masz możliwości sprawdzenia in-world? Obejrzysz dokładnie, porównasz, usiądziesz, położysz się… Zawsze tak łatwiej wybierać.

- Tak, za dwa tygodnie, jak już będę na miejscu, obejrzę je bardzo dokładnie in-world. Ale real world. Lecę na wakacje :-)

Przenikają się nam te światy, nawet jeśli mówimy, że nie, skądże, SL to SL, rl to rl, nigdy nie łączę.

Nieprawda.

Nie da się nie łączyć. Piękną myśl Czuang-tsy zacytowała dzisiaj odchodząca z Second Poland Malwina: “Śniłem kiedyś, że jestem motylem, i teraz nie wiem czy jestem Czuang-tsy, który śnił, że jest motylem, czy też motylem, który śni, że jest Czuang-tsy”

Jakie granice ma Mad? Kiedy się zaczyna? Czy w chwili, kiedy włączam komputer, czy może później, podczas logowania? A może dopiero wtedy, kiedy wczyta mi się otoczenie i elementy ubrania i kiedy dotrą pierwsze IMy?

A jeśli wstanę od komputera po herbatę – czy nadal jeszcze jestem Mad, czy na te 3 minuty staję się osobą tylko i jedynie realną?

Do kogo dociera wysłany z Second Life IM, kiedy odbieram go razem z innymi mailami, popijając w pracy poranną kawę?

A przede wszystkim – która z nas pisze te słowa?…

Czyżbym występowała jednak jednosoobowo?

———————-

Raz Dwa Trzy. Piosenka z Tekstem.





Taki dzień

22 07 2008

***

Od kilku dni pada a ja chodzę po mieście

patrząc na mokre drzewa i samochody

na twarze ludzi jak parasole

Nie ma Cię tu i nie będzie

Spływają ze mnie wszystkie kolory

z deszczem i łzami Chyba bardziej z deszczem

Nie ma Cię przy mnie Szukałam Cię w Wiedniu

tam też nie

I buty wczoraj sobie popsułam

wychodząc z ciemnego sklepiku z mapami

Wieczorami piję wino

Składam się z cieni codziennie od nowa

z cieni na chmurach i pod oczami

Cóż chcesz od kilku dni pada

dachy też są szare

Nudna znudzona już nie wierzę w Ciebie

i czytam wiersze i myślę sobie

że jest mi źle skoro sama je piszę

—————–

Przypomniałam sobie dzisiaj o Laurie.