Lakonicznie

29 12 2008

Sezon polowań trwa. Nie skończyły się jeszcze świąteczne, zaczęły noworoczne (a raczej końcoroczne, cóż za piękne słowo).

W Solange! szukamy bombek. Pojawiały się od początku grudnia, w tej chwili jest ich dwanaście, ukrytych na całej wyspie. Trzeba szukać uważnie w całym sklepie, w okolicy i podziemiach (swoją drogą warto te podziemia zwiedzić, dawno nie trafiłam na tak ładne miejsce).

W bombkach są rzeczy świąteczne i trochę z innej bajki, ale są też prezenty o uniwersalnym zastosowaniu – piękna biżuteria i czarno-złota suknia.

W sklepie są też lucky chairs, dwa na parterze, 3 w podziemiach. Można zdobyć bardzo ładny silk oraz piękny, choć nieco wakacyjny zestaw.

Skin na obydwu zdjęciach do Virgo, skin dla osób poniżej 30 dni, z Digit Darkes. W paczce jest kilka odcieni, od bardzo jasnego po bardzo ciemny (więcej pojawi się we Freebiesowie pewnie jeszcze dzisiaj).

Włosy to freebie z Analog Dog, oczy z Redgrave.

———————-





Wigilijnie

24 12 2008

Wszystkim

pikselowym i tym z krwi i kości

przyjaciołom i wrogom

znajomym i nieznajomym

tym, którzy codziennie tu zaglądają i tym, którzy trafili przypadkiem

nie do końca wiedząc, o co chodzi w tych obrazkach

bez podziałów na płeć, gatunek i poglądy polityczne

życzę

spokojnych, dobrych, ciepłych Świąt

I jak najmniej lagów w obydwu światach.

—————————-





Górna półka

23 12 2008

MMSkins to moje pierwsze – obok Savvy Avvy – spotkanie z markowymi freebiesami w SL. A było to niespełna rok temu, tuż po świętach, dzięki Morrigan, która na moje żale, że szukam skina bez makijażu podała mi tajne namiary.

I tak to się zaczęło…

Wczoraj okazało się, że MMSkins zmienia nazwę na swojsko i jakoś tak radośnie brzmiące LeLutka. W związku z tym powstaje nowa grupa o tej nazwie, nie do odkrycia w Search, należy więc polecieć do dawnego MMSkins i tam się zapisać. W notice znajdziemy dwa prezenty – dla pań i panów. W męskiej paczce są spodnie, czarny golf i wełniana marynarka, w damskiej trzy suknie. Z górnej półki.

—————–





Czekając na

22 12 2008

Może to jakiś atawizm,
A może źli szarlatani -
Dość na tym,
Że zawsze są do tego balu absolutnie nieprzygotowani.
Zawsze ich ten bal zaskakuje
I nie wiadomo czemu -
Nigdy nie zdążą przygotować fraków,
Lam,
Muszek,
Cekinów
Lub diademów.

Nigdy do fryzjera nie idą,
Nigdy się nie kąpią przed tym balem,
W ogóle są tacy spokojni,
Jakby tego balu miało nie być wcale.

A całe to zachowanie,
To objaw bynajmniej nierzadki.
Tak samo przed pierwszym balem
Zachowywały się ich babcie,
Ich dziadkowie,
Ich ojcowie
I matki.

Są tacy opanowani
Jak pan Achilles pod Troją,
A potem nagle zrywają się, moja pani,
I lecą na ten bal tak jak stoją.

Sierść maja za toalety
I trwa to któryś już wiek -
A pierwszy bal PSA jest wtedy
Kiedy zobaczy pierwszy w swym życiu śnieg.

Ludwik Jerzy Kern

Absolutne mistrzostwo świata.

———————

To też.





Karnawał tuż tuż

21 12 2008

A to oznacza, że rl domaga się uwagi. Sprzątanie, prezenty, jakieś świąteczne nastroje i rozterki. Ech, nawet na filozofię nie mam ochoty.

Karnawał tuż tuż, a to oznacza, że pora szykować kreacje.

Sukienka: BishWear, 0 L$

Buty: Maitreya, już niedostępne freebie

Włosy: Analog Dog, pisałam o nich wcześniej

Skin: RockBerry, prezent z grupy, 0 L$

Skin jest naprawdę bardzo ładny, świąteczny. Wystarczy zapisać się do grupy i zajrzeć do Notice. Warto też polecieć do sklepu, jest tam cała ściana  z czterema lucky boards i jednym lucky chair, z których można dostać skiny – bardzo udane modyfikacje Another Skin.

———————–

Są piosenki, które zawsze są piękne.





Aaaby znaleźć…

15 12 2008

WordPress jest fajny. Ma swoje minusy, fakt, nie umiem zamieścić zegarka i slajdów innych niż z flikr, ale mimo wszystko fajny jest.

A najfajniejsze w nim są statystyki. Skąd klikaliście, co klikaliście, ile razy, no i moje ulubione – po wpisaniu jakiego słowa znaleźliście tę stronę.

Czasami można się zdziwić.

—————

Frazy wyszukiwarek

Po wpisaniu tych fraz wyszukiwarki pokazały Twojego bloga.

Dzisiaj

Szukaj Liczba wyświetleń
twinity 3 Więcej statystyk
suknie balowe 2 Więcej statystyk
sesja fotograficzna 1 Więcej statystyk
biusty barbie 1 Więcej statystyk
co mozna kupic w prezencie dla skina 1 Więcej statystyk
tylko dla pań 1 Więcej statystyk
gdybym ci ja miała 1 Więcej statystyk
onanizowanie ton głosu 1 Więcej statystyk
urodo, urodo 1 Więcej statystyk
drugie życie 1 Więcej statystyk
gdybym ja ci miała 1 Więcej statystyk
prawa obywatela do odwołania ministra 1 Więcej statystyk
ładne 1 Więcej statystyk
twinity – powered by real life 1 Więcej statystyk

“co mozna kupic w prezencie dla skina” – żałuję, że nie widziałam miny tego, kto wpisał to zdanie i trafił na post o skinach z Tuli.

“onanizowanie ton głosu” – żałujcie, że nie widzieliście mojej miny, kiedy znalazłam tę pozycję.

Czasami długo się zastanawiam, o co chodziło osobie szukającej. Dzisiaj zaintrygowały mnie dwie frazy:  “antyban” i – uwaga – “dziewczyny w przebraniu mikolaja w kalen”.

Litości :-)

“wirtualny kreator męskich fryzur”, “konstantynopolitańczykowianeczka co to”, “polki w ponczochach” (ha!) i rozpaczliwe “jak się wydostać z wyspy startowej sec”.

Na to ostatnie pytanie, powtarzające się od czasu do czasu, mam nawet ochotę odpowiedzieć, ale nie wiem komu, niestety.

————————-

Piosenka w ogóle nie a propos. Po prostu lubię.





Damulka

14 12 2008

W Haute Couture stoją trzy lucky chairs, na każdym rzecz warta uwagi – sukienka zimowa (wygląda na bardzo ciepłą), strój dla niezbyt grzecznej Śnieżynki i suknia doskonała na bale świąteczne. Miałam szczęście tylko raz, dzięki znajomej, która zawołała mnie na M, zdobyłam suknię.

A teraz uwaga – biegiem do sklepu. Jeszcze tylko dzisiaj są tam, całkiem za darmo, łyżwy. Z niezbędną animacją, oczywiście.

Prawda, że idealnie pasują do sukienki?

I tak oto stałam się damulką na łyżwach.

————–





Zapewniam, że

11 12 2008

nie o samobójstwo mi chodziło. Powstanie Freebiesowa nie oznacza zamknięcia tej strony.
Musiałam odpocząć. Wystraszyłam się – tak, to dobre słowo – wystraszyłam się trochę rosnącej popularności tego, co piszę.
To się nazywa odpowiedzialność za słowo? Być może.
Poza tym działo się, działo. Nieco zamieszania na forum, kolejne wybory w Polskiej Republice, do tego taki drobiazg jak panoszące się rl. Święta, Święta, lada dzień znowu trzeba będzie łapać się za głowę podsumowując wszystko to, co zrobiliśmy i to, czego nie udało się zrobić w mijającym. I zaplanować listę życzeń do spełnienia/niezrobienia na nadchodzący.
I tak co roku.
Zima w SL nie zawodzi, śniegiem sypie nawet tam, gdzie zwykle rosną palmy, każdy już ulepił własnego bałwana, ubrał kilka choinek, zdążył się przebrać za Mikołaja (lub śnieżynkę, wg uznania). Sklepy prześcigają się w organizowaniu huntów, kalendarzy adwentowych, wyprzedaży, mówiąc krótko – w rozdawaniu prezentów. Nie sposób nadążyć, zakupowa depresja przedświąteczna gwarantowana.
Chociaż uświadomienie sobie, że nie trzeba mieć wszystkiego, że przeżyje się bez kolejnej sukienki/włosów/butów/skina znacznie poprawia samopoczucie. I pozwala skupić się na przyjemnościach, zamiast biegania z wywalonym pikselowym jęzorem po kolejnym simie w poszukiwaniu super-ekstra-mega-giga-okazji.
Ma to zastosowanie także w rl.

W niedzielę znowu mogliśmy wziąć udział w przenikaniu się światów. Dzięki Cytrynie Matovej, która zorganizowała realowo-SLowy koncert z okazji 2 urodzin Mechanicznej Cytryny.

W przerwie miałam okazję porozmawiać – publicznie i oficjalnie, w SL i rl – z Sideyem Myoo, potem odbyła się premiera teledysku. O pracy na planie filmowym wspominałam, teraz wreszcie można zobaczyć efekty.





Każdy pomyśli, że to nie o nim

4 12 2008

Kto rządzi światem


Po latach rozmyśliwań,
niemal u schyłku życia,
dokonałem niezmiernie
głębokiego odkrycia.

Moje wielkie odkrycie
raz na zawsze, niezbicie
rozwiązuje odwieczną
zagadkę, mianowicie,

rozstrzyga nieomylnie,
ustala niezachwianie
ostateczną odpowiedź
na ciekawe pytanie,

co dręczy nas od wieków
i wciąż wraca od nowa:
kto rządzi światem? jaka
mafia anonimowa?

Nie wierzcie w bajki. Nie ma
żadnego synhedrionu
sekretnych władców. Nie ma
żadnych “mędrców Syjonu”.

Więc to bajka. I bujda,
że “światem rządzą kobiety”
i nieprawda, że światem
rządzą Żydzi – niestety.

Nie my, tj. nie oni.
nie Żydzi i nie masoni,
nie mormoni, nie kwakrzy
nie fabrykanci broni.

Nie junkrzy, nie sztabowi
wojskowi kondotierzy,
nie monopole, kartele,
bankierzy ni bukmakierzy,

Nie związki zawodowe,
nie “standard oil”, nie Watykan,
nie internacjonalka
kalwinów czy anglikan,

nie międzynarodówka
komuny, czy “kapitału” -
Ktoś inny. Kto? – pytacie.
zaraz, ludzie, pomału.

Gotowiście na wszystko?
Ha, dobrze, jam też gotów.
Słuchajcie: światem rządzi
wielka zmowa idiotów.

Światem rządzi sekretna
pomiędzynarodówka
agresywnego durnia
i nadętego półgłówka.

Trade union grafomanów,
tajna loża bęcwałów,
klub ćwierćinteligentów,
konfederacja cymbałów,

areopag jełopów,
jałowych namaszczeńców,
pompatycznych ważniaków,
indyczych napuszeńców.

To oni, sprzymierzeni
w powszechnym związku, który
rozstrzyga o powodzeniu
teatru, literatury.

Gramofonowej płyty,
filmu, obrazu, symfonii.
to oni decydują
o kulturze, to oni.

Przydzielają posady
stypendia, nagrody, szanse,
ordery, renumeracje,
bonusy i awanse.

Samym instynktem głupoty
odnajdują się wzajem.
Rozumieją się wspólnym
językiem i obyczajem.

I hasłem, które woła
z ochotą raźną i rączą:
kretyni wszystkich krajów
łączcie się! wiec się łączą.

Przeciw wszelkim ambicjom,
przeciw wszystkim talentom,
przeciwko swoim wrogom,
przeciw nam – inteligentom.

To oni – pan generał,
co dziś rozumie bezwiednie,
jak w cuglach, szach mach, wygrać
wszystkie wojny poprzednie.
To cenzor, który skreśla
wszystkie mądre kawały,
tak, aby w rękopisie
same głupie zostały.

To krytyk, co bełkoce,
chociaż nikt go nie słucha
i czepia się cudzego
pióra, jak wesz kożucha.

Ekonomista, który
kosztem ogólnej nędzy
uzdrowi “wymianę dewiz”
i “pokrycie pieniędzy”.

To polityk, mąż stanu
dyplomata, co wkopie
niewinnych ludzi w Azji,
w Afryce i w Europie

w tak trudne sytuacje,
w tak kręte labirynty,
w tak polityczne kanty
i dyplomatyczne finty,

że z nich jedyne wyjście
na świat i światło Boże -
przez wojnę, której nikt nie chce,
przez morze krwi i morze

lecz – oni nas trzymają
w ryzach, za twarz i pod batem.
to ONI – i to jest właśnie
ta mafia, co rządzi światem.

A jaka na nich rada?
Bo czuję moi mili,
że z dziecięcą ufnością
pytacie mnie w tej chwili.

Muszę prawdę powiedzieć,
wbrew ufności dziecięcej:
niestety, nas jest mało.
Durniów jest znacznie więcej.

My skłóceni, wiec słabi.
Durnie zgodni, więc silni.
my się często mylimy.
durnie są nieomylni.

My sceptycy, zbłąkani
na ziemi i na niebie -
a ONI tak aroganccy
i tacy pewni siebie

i tacy energiczni
że serce z trwogi mdleje.
Ach, nie znam żadnej rady.
Mam tylko jedną nadzieję.

Żyję tylko tą drobną
otuchą i nadzieją,
że my umiemy śmiać się.
A durnie nie umieją.

Kto wie… może po wiekach,
kto wie… może w oddali,
to jedno przed durniami
obroni nas i ocali.

Marian Hemar (chylę czoła)





Z kamerą wśród zwierząt

2 12 2008

Nie wiem, po co to robię, może z nudów? Niezbyt często, ale bywają takie wieczory w SL, kiedy znajomych nie ma, albo są zajęci, nie mam ochoty na kolejną przebiórkę, nie chce mi się skupiać nad czymś, co może i powinnam zrobić, ale po co dzisiaj…

I wtedy to robię.

Chociaż poprzednim razem obiecywałam sobie, że nigdy więcej, chyba, że będzie się działo coś bardzo, bardzo ważnego.

A gdzie tam. Jestem niereformowalna.

Raz na jakiś czas po prostu muszę. Muszę i już.

Otwieram inventory, wpisuję w okno trzy pierwsze litery… Kra…

I ląduję w Second Krakow.

Wczoraj akurat zaczęłam od górnej półki, czyli wykładu w Academii Electronica. Jak zwykle się spóźniłam, jak zwykle po kilkunastu minutach doszłam do wniosku, że za mądre dla mnie to wszystko, potem jak zwykle zagadałam się IMowo i jak zwykle wyszłam po angielsku (niech żyją teleporty).

Wykłady w Academii… swoją drogą to temat na osobne wypracowanie, które może kiedyś. Zawsze kiedy tam jestem (a nie bywam regularnie na wykładach) utwierdzam się w przekonaniu, że jestem użytkownikiem Second Life. I że wolę chłonąć ten świat dostępnymi w nim zmysłami, niż zastanawiać się nad Platonem. To dlatego nie zrobię nigdy kariery naukowej.

Ale miało być o SK.

Kiedy już dyskretnie (mam nadzieję, że dyskretnie) uciekłam z Academii, powędrowałam w stronę zielonych kropek. Kropek było kilka i wszystkie doskonale się bawiły. Naprawdę przewybornie.

Nie wiem, co jest w tym miejscu, że przyciąga takich ludzi. Oczywiście, nie chcę generalizować, poznałam w Second Kraków wiele ciekawych osób, zdarzyło mi się tam przegadać niejedną noc i wiele razy naprawdę dobrze bawić. Ale jednak spory procent odwiedzających to dzieciarnia albo obwieszona blingami, wrzeszcząca gestrukami, wiecznie znudzona młodzież. Jak można się nudzić dzień w dzień? Gdzie sens?

Chociaż może lepiej, żeby się nudzili niż organizowali sobie rozrywki na własną rękę…

Dwaj młodzieńcy, z których jeden miał niecenzuralny napis na koszulce, a drugi nosił na głowie tekturowe pudełko z przytwierdzonym doń freebiesowym penisem, bawili się doskonale. Słownictwa przytaczać nie będę, nie oburza mnie, też tak umiem i daleko im do mojego zasobu słów. Najśmieszniejsze w ich zabawie było skakanie udające kopulację, wokół jakiejś dziewczyny i ochroniarza.

A właściwie nie, nie to było najśmieszniejsze.

Zabawniejszy był żal dziewczyny, kiedy ochroniarz wyprosił panów ze stołecznego miasta K.

“Szkoda, przynajmniej było wesoło…”

No tak, ubawiliśmy się po pachy.

———