29 V
Wybacz mi, że wyjechałam. Ale obudziło się we mnie pragnienie wędrówki, dalekiej i niepotrzebnej nikomu, pragnienie rozmowy z dawno wymyślonymi ludźmi. Obudziła się we mnie potrzeba nowych krajobrazów. Założyłam więc sukienkę w kwiaty i wyjechałam.
Ta podróż dobrze mi zrobi, taka już byłam blada i chłodna, jak mgła. Przeźroczystą dłonią dotykałam swojej twarzy jak ptaka i patrząc w lustro powtarzałam sobie – “Nie, to nieprawda, to nie mogę być ja”; w uszach szumiały mi morza i kolorowe nadmorskie drzewa, czułam, że moje wewnętrzne miasto wygania mnie z siebie, śniąc o tym, że mnie tam nie ma.
A tu jestem szczęśliwa. Spotkałam mężczyznę, mającego w sobie siłę i leniwy urok czarnego kota, wyjechałam więc z nim. Jednym okrągłym ruchem podjął tę decyzję, jednym okrągłym ruchem dłoni zagarnął mnie do siebie, jak fala. Jest mi potrzebny w tej podróży. Zresztą – już nie podróżuję, wybudowałam sobie małą Wyspę, blisko Archipelagów. Mieszkam tam teraz, pielęgnując ogród.
——————






