Wyspa III

21 06 2009

9 VI

Piszesz, że na mojej Wyspie nic się nie dzieje, że dni są tu ciepłe i leniwe, zbyt ciepłe i zbyt leniwe, żeby to mogła być prawda. Ale to nie tak. Moja Wyspa żyje własnym rytmem, karmi się zielenią i ciszą. I każde zdarzenie jest tu wydarzeniem. Wymyślone przeze mnie tworzy mnie od nowa; nic nigdy na Wyspie nie minie niezauważone, bo gdyby było niedostrzegalne, nie byłoby go wcale.

Kilka dni temu zakwitły Różowe Drzewa. Kwiaty wyglądające jak miniaturowe bukiety róż otulają mnie teraz, ich zapach budzi mnie codziennie – jedno drzewo rośnie bardzo blisko okna. Słoneczny Chłopiec stał się bardziej słoneczny, chłodne źródełko w moim ogrodzie stało się bardziej błękitne. Tylko morze opuściło mnie tak, jak przedtem zrobił to Koci Mężczyzna, bo Różowe Drzewa nie są drzewami nadmorskimi, chociaż rosną na mojej Wyspie (od strony północnej widać już Archipelagi).

Wiesz, o morzu jednak nie można zapomnieć tak, jak zapomina się o Kocim Mężczyźnie. On powróci do mnie na pewno i już sama świadomość tego powrotu, spokojna pewność, z jaką moje ciało czeka na leniwy, okrągły dotyk jego dłoni sprawia, że przestaję o nim myśleć. A przecież bywały noce, kiedy Koci Mężczyzna stawał się Wyspą; teraz każdego dnia Wyspa staje się dla mnie Słonecznym Chłopcem i kwiatami Różowych Drzew (właściwie tylko te kwiaty są rzeczywiście różowe).

A Ty piszesz, że na mojej Wyspie nic się nie dzieje, że nie ma tu żadnej historii do opowiedzenia. Radzisz wyjazd do Hiszpanii, bo uważasz, że tam mogłoby wydarzyć się coś naprawdę fascynującego. Dobrze, może skorzystam. Ale nie teraz. Teraz pocałunki mojego Chłopca, zapach kwiatów, kolor wody są zbyt gorące, zbyt piękne, bym mogła je zostawić.

Moja Wyspa zginie, jeżeli opuszczę ją przed powrotem Kociego Pana. A on milczy, nie pisze do mnie nawet w snach, co tylko jest dowodem na to, że jeszcze nie ma zamiaru wracać.

Słoneczny Chłopiec mnie woła, wybacz, że kończę.

—————-





po owocach ich tra la la

15 06 2009

Prace ogrodnicze w rl leżą. Doszłam do perfekcji, nawet kaktusy nie dałyby mi rady. Na dworze rośnie i kwitnie to, co ma szanse przeżyć. Jabłoń. Wiśnie. Śliwki. Jakieś kwiaty, trochę róż, piwonie i malwy.

W SL prace ogrodnicze są prostsze i co najważniejsze dają natychmiastowe efekty. Jabłoń kwitnie cały rok, żonkile na tarasie również.

Ale owoce wykonałam własnoręcznie. Rozstać się z nimi niełatwo, ale po malutku, po sztuce… czemu nie.

Uprawa ekologiczna, bez nawozów sztucznych.

Truskawka, 1 L$

Czereśnia, 1 L$





praca wre

9 06 2009

Tęsknię za czereśniami.





krok do przodu

8 06 2009

Niedzielne przedpołudnie upłynęło mi na pracy, nazwijmy to, twórczej. Efekty? Proszę bardzo. Jeżeli ktoś chciałby zmierzyć, przez najbliższe dwa tygodnie są dostępne w grupie Z. Z. Z. (polska grupa dla zakupoholiczek).

A potem się zobaczy.

Pora przestać być tylko konsumentem, chociaż przez chwilę.





wyspa II

7 06 2009

6 VI

Dzisiaj poznałam Słonecznego Chłopca. Mieszka na mojej Wyspie, mieszka tu od dawna, od samego początku, ale nigdy przedtem go nie spotkałam; przeczuwałam jego obecność, moja skóra – jak wiesz bardzo samodzielna – domyślała się zapachu jego skóry, czasami wydawało mi się, że promienie słońca przypominają uśmiech jego oczu. Ale nie mogłam go znaleźć. Koci Mężczyzna z lekceważeniem podchodził do tych poszukiwań, które usiłowałam przed nim nieudolnie ukryć. Uśmiechał się tylko, kiedy przy śniadaniu odwracając wzrok od okna odpowiadałam niezbyt przytomnie na jego pytania. A Słoneczny Chłopiec nocą buszował po moim ogrodzie; rano znajdowałam ślady jego stóp prowadzące w stronę morza, lecz na plaży go nie było. Myślałam tylko o tym, że tak bardzo chciałabym go schwytać, a pewnie nigdy mi się to nie uda.
Ale wczoraj Kociemu Mężczyźnie przyśniło się morze. Znaczenie tego snu było tak banalnie proste, że śmialiśmy się oboje, kiedy odpływał, chociaż było mi trochę smutno; wiedziałam, że teraz będę opuszczona, a dotychczas tylko samotność była na mojej Wyspie naprawdę samotna.
Zabiłam plażę zapominając o niej, weszłam do parku, którego nigdy przedtem nie było, może tylko nocą. I nagle puch dmuchawca stał się pretekstem do zaistnienia Chłopca. Słonecznego Chłopca, który wygląda tak, jakby we włosy wplątały mu się ptaki, wiatr i słońce, chłopca, który chodzi boso i ma silne ramiona, lecz nie ma w nim ciemnej siły Kociego Mężczyzny.
Ponieważ prosił o zachowanie tajemnicy szczegółów tego spotkania, piszę tylko po to, żeby powiedzieć, że go znam. I cóż ? Pobiegł gdzieś za nieoswojonym Pomysłem Na Cały Dzień (nigdy nie udaje mu się go złapać).
Krzyknął jeszcze, żeby Cię pozdrowić.

——————





krótko

4 06 2009

Nie ogarniam sposobu myślenia ściany.

- i tu miało nastąpić rozwinięcie tej jakże głębokiej myśli, ale po kilkudniowym namyśle uznałam, że nie warto, sraczka językowa niech pozostanie domeną innych -

Nie ogarniam sposobu myślenia ściany, bez względu na to jak kolorowe i obiecujące cuda plakaty na niej wiszą.

Ale czy w ogóle jest coś do ogarniania?

Szkoda słów.

Lada dzień zakwitną piwonie i jaśmin.

——————

——————

Ktoś ma ochotę na truskawkę?