Drugie życie Madelaine

Second life

dobry człowiek 31/07/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 23:47
Tags:

Lubimy o sobie myśleć “dobry człowiek”. Miły i wyrozumiały dla innych, cierpliwy, pochylający się nad losem biednych dzieci i maltretowanych zwierząt. Nie zastanawiamy się zwykle, ile w tym naszych prawdziwych uczuć.

A może czasem warto przyznać, że wcale się dobrym człowiekiem nie jest? Rozgryźć tę gorzką pigułkę szczerości, żeby poczuć rozpływający się na języku i podniebieniu lepko-słodki smaczek satysfakcji.

Nie, nie jestem dobrym człowiekiem.

Na widok płaczącego dwulatka nie myślę “biedne maleństwo”, jedyne, co przychodzi mi do głowy to “rozwydrzony bachor”. Szybko tracę cierpliwość wobec ludzkiej głupoty (dodam: bezgranicznej), nie toleruję nędzy językowej, mam ochotę boleśnie kopnąć w kostkę każdą staruszkę, która z tępą miną wpycha się przede mną z koszykiem w nieistniejącej kolejce, odpycham namolnie łażącego za mną ograniczonego umysłowo dwunastolatka, zastanawiając się, gdzie, do cholery, jest jego rodzic i dlaczego mam to znosić.

A to wszystko z uśmiechem, w którym nie widać cienia fałszu (tak, naprawdę nie widać). Potęga wychowania. Prania mózgu, które zmusza nas do wiary w to, że poprawność polityczna, ta okrągła, nijaka papka, jest tym, co zbawi ludzkość.

Powiedzcie mi, jak można, mając za sobą więcej niż 7 dni w SL, założyć buty w taki sposób?

260709_16

260709_17

Dziewczyny, cholera jasna, w każdej paczce z butami jest coś takiego jak shoe base (ok, nie w każdej, niektóre buty, rzadko, takiej bazy nie potrzebują, nazwa też może być nieco  inna), naprawdę nie trzeba mieć dużo więcej rozumu niż biedronka, żeby to zauważyć i sprawdzić jak to działa, chociażby z ciekawości.

 

Wyspa V 26/07/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 10:11
Tags: , ,

29 VI

Posłuchaj uważnie… Słyszysz ten szum ? Tak, to morze pojawiło się znowu na Wyspie. Tak bardzo się tym cieszę, a jednak nie potrafię tego powrotu połączyć z powrotem Kociego Pana. Ale to może dlatego, że ostatnio spędzałam całe dnie na kłótniach ze Słonecznym Chłopcem. Tak bardzo miałam dość jego obrażonego spojrzenia, niemal dziecięcego uporu, pretensji o każde słowo. Kiedy otwierałam co rano oczy widziałam na ścianie jego gniewny cień, tylko czekający na moje przebudzenie.

Wczoraj chodziliśmy po plaży nic nie mówiąc. W jego oczach już nie było gniewu tylko odrobina bólu i smutek; cały Chłopiec był smutkiem, nawet jego skóra pociemniała i straciła złoty blask. A kiedy położyłam na jego ramieniu swoją dłoń (zbyt chłodną, jak się okazało), uciekł. Biegł po plaży, aż jego sylwetka stała się błękitna i zupełnie bezbronna. Nie wiem, gdzie jest dzisiaj, nie przyszedł już do mnie, nawet w ogrodzie nie znalazłam jego śladów.

To moja wina, wiem. Nie powinnam była pozwolić, żeby kiedykolwiek dowiedział się, że wymyśliłam to wszystko; że wymyśliłam i jego, a potem kazałam mu uwierzyć, że istnieje naprawdę. Stworzyłam go tylko po to, żeby mnie kochał, tylko dlatego, że chciałam być kochana.

Tak, uważam, że cała Wyspa powinna być mi posłuszna i udaje mi się to, zobacz, śniłam o morzu i morze wróciło do mnie. Koci Mężczyzna, ten człowiek, który był tu przed Chłopcem, też wróci, wróci, bo tak zaplanowałam, bo wołam go całym swoim ciałem wiedząc, że nie sposób nie usłyszeć tego wołania. Ale jego też nie kocham, jest mi tylko potrzebny, jak morze, jak Chłopiec, jak słońce. Chciałam powiedzieć o tym Chłopcu, chciałam, żeby wiedział o tym, kiedy stąd odpłynę.

Teraz rozumiem, że ucieczka stąd nie jest możliwa. Uciec można tylko raz, a ja uciekłam już przecież; wymyśliłam tę wyspę wiedząc, że nigdy nie będzie mogła mnie opuścić. A ona zbuntowała się, jest silniejsza, ponieważ wie, że to ja nie mogę uciec od niej, bo jeżeli to zrobię, nie będę mogła żyć. Przecież nie można żyć bez snów.

—————–

 

o niczym 20/07/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 13:30
Tags: ,

do gory nogami

Zastanawiacie się czasem, stojąc, siedząc, leżąc, patrząc bezmyślnie przez okno autobusu czy samochodu

co ja tu robię?

Nie spodziewałam się, że po 20 latach wrócą do mnie te pytania.

Dlaczego tkwię w tym miejscu, w tym czasie? Co się stało z tymi wszystkimi rzeczami, które miały się dziać? Dlaczego codziennie boleśnie udowadniam sama sobie, że to droga jednokierunkowa, nawet jeśli skręciło się nie na tym zjeździe?

Życie równoległe.

I  nie chodzi o drugie życie, nie tę podwójność mam na myśli.

Czy dorosłość mierzymy tym, ile pamiętamy, czy ile zdążyliśmy zapomnieć? Na fali kryzysu SL-owego – nie o ekonomii myślę, ale o fali zwierzeń i podsumowań – zauważyłam ostatnio, że moje SL składa się z przeszłości. No wiem, krótkiej, czym są 2 lata w pikselowie wobec reszty mojego życia, ale z drugiej strony przecież wiadomo doskonale, ile przez 24 miesiące może się tam wydarzyć. Nawet pomijając śluby i rozwody.

Przegapiłam urodziny bloga. Nie było fajerwerków, tortu, podziękowań i życzeń na następne lata. Nic nie było, cisza, po prostu zapomniałam, że 4 czerwca 2008 powstał pierwszy wpis.

I co? I nic. Nie planowałam przemówień i festynów z tej okazji, chociaż muszę przyznać, że to całkiem ładny wynik. Liczyłam, że wytrzymam na blogu kilka miesięcy, a tu proszę, kolejny miesiąc mija, a ja trwam.

Może dlatego, że kiedyś prowadziłam pamiętnik, zapełniając słowami kolejne grube zeszyty.

Może dlatego, że w pewnym momencie blog stał się motorem do bycia w SL.

Może dlatego, że to doskonała odskocznia od mniej lub bardziej ważnych rzeczy, które powinnam robić.

Może.

A może po prostu to lubię, co?

Powinnam się zajmować zawodowo pisaniem przemówień, połowa widowni spałaby smacznie, połowa chlipała w rękaw.

 

Wyspa IV 17/07/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 09:35
Tags: ,

25 VI

Ciężko pisze mi się do Ciebie w takie dni, kiedy moja Wyspa staje się nieprzyjazna i chłodna. Jestem smutna, jestem coraz smutniejsza, coraz bardziej samotna. Mój Koci Mężczyzna nie wraca, a Słoneczny Chłopiec urządza całodniowe i całonocne wycieczki w najmniej znane zakątki Wyspy. Czasami przyniesie kilka srebrnych ryb albo bukiet kwiatów, czasami tylko jego spojrzenie sugeruje istnienie tajemniczych lasów, pełnych panter i tygrysów. Mój Koci Mężczyzna podróżuje, Słoneczny Chłopiec stał się bardzo nie moim Chłopcem. Głos ma melancholijny i uśmiecha się w sposób daleki i nieuchwytny, uświadamiając mi, że Chłopiec nigdy nie da się oswoić do końca.

Ciężko pisze mi się do Ciebie w takie dni, kiedy moja Wyspa pragnie stworzyć siebie od nowa. Wyszłam wczoraj do ogrodu i – wyobraź sobie – nie potrafiłam rozpoznać rosnących w nim kwiatów. Każdy kamień był zupełnie nowym kamieniem, wszystko pachniało świeżością, a Różowe Drzewa nie pachniały w ogóle, bo Różowych Drzew nie było. Chciałam z takiego ogrodu uciec, lecz wszystkie ścieżki, prowadzące zwykle w stronę plaży, zakręcały niespodziewanie i tak kategorycznie, że nie próbowałam nawet z nimi walczyć.

Schowałam się więc przed Wyspą w maleńkim domu z cegieł (poprzednio była to rozległa willa z tarasem pełnym słońca i zapachów); ale tak ciężko pisze mi się do Ciebie w takie dni, gdy złośliwy Troll tłucze wszystkie lusterka. Wiesz przecież, że kiedy nie mogę odnaleźć morza, lustro jest jedynym dowodem mojego istnienia. Siedzę teraz w oknie na głębokim parapecie, znikając sobie powolutku, wsłuchana w obce głosy mojej obcej Wyspy.

Mam nadzieję, że Koci Mężczyzna zdąży mnie uratować.

—————-

 

buty ponad podziałami 09/07/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 09:43
Tags: , , ,

Pamiętacie, jak to było, kiedy byliśmy młodzi, biedni? Usiłujący zrozumieć, o co chodzi? Pamiętacie pierwsze campy i poszukiwania money tree, które rosły tu i ówdzie, dostarczając nam pierwszej gotówki?
Na pewno pamiętacie.

W części dla początkujących Polish Community rośnie money tree. Zasilane z konta Magnusa i z tego, co dobrzy ludzie wrzucą. Dzięki temu nowonarodzone polskie awatary mają szansę zdobyć pierwsze kieszonkowe.
Wpłacać do drzewka trudno, bo dostęp do tej części wyspy mają tylko newbie (do 30 dni) i wolontariusze.

Pomyślałam, żeby może zrobić jakąś zbiórkę na drzewko?
W imię solidarności, której brak sami sobie często zarzucamy.
Nie, nie “co łaska”. Bez trącania w sentymentalno-patriotyczne struny i bez cytowania poezji, to już przerabialiśmy, z opłakanym skutkiem.
I nie za darmo.

Wiem, że to niewiele, ale może komuś się spodoba? W dwóch miejscach w SL wystawiłam pantofle.

Mają wbudowany resizer, można więc dopasować wielkość.
Transfer.

Kosztują 1 L$

Wszystkie zarobione w ten sposób L$ będę wpłacać money tree w PC, jeśli będzie potrzeba, udokumentuję transakcje screenami.

Adresy:

Centrum Polska

Second Wroclaw

Szukajcie pantofelka.