Wyspa IV

25 VI

Ciężko pisze mi się do Ciebie w takie dni, kiedy moja Wyspa staje się nieprzyjazna i chłodna. Jestem smutna, jestem coraz smutniejsza, coraz bardziej samotna. Mój Koci Mężczyzna nie wraca, a Słoneczny Chłopiec urządza całodniowe i całonocne wycieczki w najmniej znane zakątki Wyspy. Czasami przyniesie kilka srebrnych ryb albo bukiet kwiatów, czasami tylko jego spojrzenie sugeruje istnienie tajemniczych lasów, pełnych panter i tygrysów. Mój Koci Mężczyzna podróżuje, Słoneczny Chłopiec stał się bardzo nie moim Chłopcem. Głos ma melancholijny i uśmiecha się w sposób daleki i nieuchwytny, uświadamiając mi, że Chłopiec nigdy nie da się oswoić do końca.

Ciężko pisze mi się do Ciebie w takie dni, kiedy moja Wyspa pragnie stworzyć siebie od nowa. Wyszłam wczoraj do ogrodu i – wyobraź sobie – nie potrafiłam rozpoznać rosnących w nim kwiatów. Każdy kamień był zupełnie nowym kamieniem, wszystko pachniało świeżością, a Różowe Drzewa nie pachniały w ogóle, bo Różowych Drzew nie było. Chciałam z takiego ogrodu uciec, lecz wszystkie ścieżki, prowadzące zwykle w stronę plaży, zakręcały niespodziewanie i tak kategorycznie, że nie próbowałam nawet z nimi walczyć.

Schowałam się więc przed Wyspą w maleńkim domu z cegieł (poprzednio była to rozległa willa z tarasem pełnym słońca i zapachów); ale tak ciężko pisze mi się do Ciebie w takie dni, gdy złośliwy Troll tłucze wszystkie lusterka. Wiesz przecież, że kiedy nie mogę odnaleźć morza, lustro jest jedynym dowodem mojego istnienia. Siedzę teraz w oknie na głębokim parapecie, znikając sobie powolutku, wsłuchana w obce głosy mojej obcej Wyspy.

Mam nadzieję, że Koci Mężczyzna zdąży mnie uratować.

—————-

Leave a Comment