O Zombie Popcorn Hunt pisała na stronach Freebiesowa Dianah, pokazując też i królika. Ale nikt go jeszcze nie widział na mojej, nie zawsze statecznej, głowie.
Królik jest dziełem Ankha z Ragdoll’s Cut. I jeżeli jeszcze nie widzieliście jego sklepu, musicie to szybko nadrobić.
Królik pociągnął za sobą trochę wspomnień, przywołał piosenkę i wiersz i potrzebę odnalezienia książki z dzieciństwa.
Niech Was nie zwiedzie pikselowa zieleń za oknem, wokół realnej Mad złoto ustępuje miejsca burym brązom i nagości. Drzew.
Mam królika, który wszystko, co mu daję – połyka; wczoraj zjadł zapałki, obrazek z królewną, teraz może umrze, ale nie na pewno.
Second Life zawsze było ważne, od początków mojego w nim istnienia. I jest ważne nadal, chociaż różne wydarzenia pierwszego życia zepchnęły to drugie na margines.
Nadal ważne.
Nie jestem zwierzęciem stadnym, w dzieciństwie zostałam chyba źle zsocjalizowana, a może po prostu urodziłam się z tym. Ale mimo to pouczestniczyłabym sobie w życiu polskiego SL, byłoby potem o czym opowiadać na blogu, byłoby co krytykować, na co narzekać, z czego się śmiać, kogo denerwować. Bywały takie czasy.
I nie brak odpowiedniego towarzystwa, nie znudzenie SL, nie kurczący się czas – nic z tych rzeczy nie popsuło mi Second Life tak, jak fatalny net. Zaprawdę powiadam Wam, wszystko da się jakoś wytrzymać, ale tempo wczytywania i czas reakcji potrafi wykończyć najbardziej zaangażowanych zapaleńców.
Póki co przeczekuję zajmując się głównie freebiesami, z nadzieją na prędkość netu taką, że wiatr rozwiewać będzie włosy. W tym i tamtym świecie.
nie mam dawnej czułości dla mojego ciała
jednak je toleruję jak pociągowe zwierzę
które jest pożyteczne chociaż wymaga wielu starań
dostarcza bólu i radości i bólu i radości
czasem zastyga z rozkoszy
a czasem jest schronieniem dla snu
znam jego korytarze kręte
wiem którędy przychodzi zmęczenie
jakie ścięgna napina śmiech
i pamiętam jedyny smak łez tak podobny
do smaku krwi
moje myśli — stado trwożnych ptaków
karmią się na zagonie mego ciała
nie mam dla niego dawnej czułości
ale czuję ostrzej niż przedtem
że sięgam nie dalej niż moje wyciągnięte ręce
i nie wyżej niż mogą mnie unieść wspięte palce u nóg
.
.
***
jeszcze jedno wspomnienie
przed chwilą napisałam słowo
jestem starsza o słowo o dwa o
trzy o wiersz
starsza — co to znaczy starsza
w abstrakcji którą nazwano historia
wyznaczono mi wąski przedział stąd
— dotąd
rosnę
w abstrakcji którą nazwano ekonomia
nakazano mi żyć
w abstrakcji którą nazwano czas —
błądzę
gubię się
i błądzę
w Metropolitan Museum
w dziale egipskiej rzeźby
kamień uśmiecha się kobiecymi ustami
Minęły wczoraj. Niepostrzeżenie, nikt nie składał życzeń, sama zapomniałam, że to już, właśnie teraz.
Gdzie te czasy, kiedy z podziwem patrzyłam na “stare” awatary? Wtedy chciałam wiedzieć, jak to jest – żyć tutaj z takim stażem.
Nadal nie wiem.
Nie, nie będzie podsumowań, deklaracji i wyznań. Prezenty? Może za kilka dni, kiedy będę miała więcej czasu rl. Chociaż oczywiście nie obrażam się, kiedy ktoś chce mnie obdarować czymś miłym. Niekoniecznie kosztownym.
Wszystkie zdjęcia, teksty i wiersze zamieszczone na blogu są mojego autorstwa (o ile nie zaznaczono inaczej). Skontaktuj się ze mną jeśli chcesz ich użyć.