Nie spodziewałam się, że kobiece kształty Heli spotkają się z aż tak ciepłym przyjęciem. I wcale, ale to wcale mnie to nie martwi.
Mało kto znał Madelaine w pierwszych miesiącach jej życia w SL, więc nikt nie pamięta jak wyglądała – a nie była chuda. Pierwsze, co mnie uderzyło, kiedy już mój komputer przemielił starannie dane i mogłam coś zobaczyć, to wysokie, obdarzone biustem, na który nie działa grawitacja, pozbawione za to bioder i pośladków kopie Barbie. Piękne i chude.
Pierwsze, co zrobiłam, kiedy już opanowałam interface na tyle, by móc zająć się swoim wyglądem, to ustawiłam suwaki tak, żeby Mad tych barbisiów nie przypominała. I nie przypominała, oj nie.
Z czasem oczywiście ugięłam się pod presją społeczną, resztę załatwiło Freebiesowo, bo nie oszukujmy się – chudy shape świetnie wygląda w większości ubrań. Te nieco grubsze muszą dopasowywać rękawy i szukać w swoich wnętrznościach zagubionego paska czy kolczyka do pępka.
I to samo Freebiesowo mnie wyzwoliło. Nadmiar zdjęć, korzystanie z altów, przebieranie się w skiny i shape’y doprowadziło w pewnym momencie do tego, że zaczęłam się zastanawiać, jak naprawdę Mad wygląda? Która to ja?
Wracam do korzeni.
W Second Life można osiągnąć to, co w rl nieosiągalne – bogatsza w doświadczenia nie czuję upływającego czasu.
Piegusek, czyli Wiesia (ciekawe, na ile shape’ów wystarczy mi imion) powstała dzięki darmowemu skinowi z [ Bubble ].
Nieco szczuplejsza od Heli, ale ciągle jeszcze kawałek kobiety, prawda?
.

Na xstreet można ją przez cały tydzień kupić za 10 L$.
.:: Prowincja ::. – Wiesia shape, 10 L$