Nie minął rok od zniknięcia z mapy SL Second Poland, a już niedługo fale wirtualnego oceanu zamkną się nad kolejną polską wyspą. Nad wyspą najbardziej polską ze wszystkich polskich, wyspą najważniejszą, najbardziej centralną, najlepiej zrobioną i obmyśloną w każdym szczególe. Nad tą, która miała nauczać, krzewić, tworzyć i budować.
Już wkrótce Polish Community przejdzie do historii.
Dwa dni temu członkowie grupy Polish Community otrzymali wiadomość, podpisaną przez Malwinę Dollinger.
Drodzy Czlonkowie,
Region Wyspy Startowej zostaje tymczasowo w trybie offline do odwolania. Region juz teraz zostal odciety na dostep publiczny.
Tym samym, w imieniu PC CEO chcielibysmy serdecznie podziekowac wszystkim, za zaangazowanie oraz czas wlozony w dotychczasowy rozwoj Wyspy Startowej.
Z powazaniem,
PC CEO
A miało być tak pięknie. Otwarcie, huczne, zalagowane i obowiązkowo z wykorzystaniem voice, przecięcie flagi przez panią Linden, ogłoszenia, plany… i nieporozumienia od samego początku.
Potem było szkolenie na opiekunów, kolejne huczne zapowiedzi i projekty, i dalsze kontrowersje, jakby z góry wpisane w plan rozwoju.
Nigdy nie lubiłam tego miejsca.
Związana z PC od początku (choć nie tak wcześnie jak ci, którzy całość budowali odchodząc jeszcze przed oficjalnym otwarciem), zdecydowałam się na udział w pierwszym szkoleniu i byciu jednym z pierwszych opiekunów. Powodów było kilka, od czysto egoistycznej chęci “bycia”, po zwykłą ciekawość. Chciałam sprawdzić siebie, chciałam pomagać nowym użytkownikom (a raczej pomagać w sposób bardziej zorganizowany, bo przecież robiłam to wcześniej, tak jak robię nadal, chociaż od dawna nic mnie z PC nie łączy), chciałam pomóc nowemu miejscu, którego założenia były bardzo dobre.
Jak wyszło, tak wyszło. Nauczyłam się trochę, choć nie w czasie szkolenia. Obserwując, sumując doświadczenia z Second Poland z tymi zdobywanymi w Polish Community i porównując je z tym co widziałam na innych polskich wyspach, na których miałam okazję bywać. Widziałam wszystkie błędy SP, powielane i powiększane w PC. Od początku wiadomo było, że Polish Community nie przetrwa, jedyną niewiadomą było tylko, jak długo będzie się utrzymywać.
Początek końca Second Poland to odejście Malwiny i Magnusa. Dwie najważniejsze w SP postaci pociągnęły za sobą innych, do tego doszło zerowe zainteresowanie projektem ze strony firmy, która całość wymyśliła i irytacja nabijanych w butelkę ludzi, którzy coś jeszcze chcieli tam robić…
Państwo M&M nie odchodzili w próżnię. Nie znam szczegółów i nigdy ich znać nie chciałam, ale już wtedy musiał istnieć plan powołania do życia następnego miejsca. Już tylko ich własnego, bez ciążącej “czapki” w postaci właścicieli SP.
Bez czapki, ale i bez parasola, pod którym bezpiecznie można było się schować. Ciążąca czapka była doskonałym pretekstem, idealną wymówką wobec wszystkich zarzutów – to nie my, to oni, my tylko odwalamy najczarniejszą robotę. W Polish Community król stanął nagi. Wraz ze złudnym poczuciem wszechwładzy przyszła całkiem realna odpowiedzialność za czyny i słowa.
Oczywiście, da się budować poświęcając ludzi. Wykorzystując ich, manipulując i – nazwijmy to dyplomatycznie – nie mówiąc całej prawdy. Dziel i rządź to wyborna maksyma o wszechstronnym zastosowaniu. Byle znać umiar.
Czasami wystarczy tylko wyrachowanie zmienić w odrobinę szacunku.
Nie da się budować Polish Community odsuwając się od polskiej społeczności. Zamieniając rozreklamowany kaganek oświaty na zwykly kaganiec. Walcząc z niepokornymi metodą klapsów i zakazów. I rzucanych z rzadka czekoladek. Bycie najlepszym nie polega na ogłoszeniu wszystkim “jestem najlepszy”. Bo to stwierdzenie, które łatwo da się zweryfikować. I skutki tej weryfikacji mogą być bolesne.
Second Life to taki śmieszny świat, w którym jest się władcą własnego nosa. Żadne tytuły, liczba posiadanych wysp, stan konta, cena skina i AO nie mają znaczenia. Bez względu na uprawnienia władca może co najwyżej tupać przed własnym komputerem. I rozdawać wszystkim bany, czyszcząc swoją przestrzeń z niegodnych przebywania blisko majestatu… ale to trochę tak, jakby zamknąć się we własnym pokoju krzycząc głośno, że jest się wolnym człowiekiem, bo zamknęło się cały zewnętrzny świat.
Może mniej kontrowersji wzbudzałyby postaci Malwiny i Magnusa, gdyby pozostawiali po sobie coś pozytywnego? Łatwiej wybaczyć błędy oglądając efekty – o ile nie są to tylko zgliszcza.
Po Second Poland pozostało trochę zdjęć i sporo żalu. Co zostanie po Polish Community? Więcej zdjęć. Będą ładniejsze, bo i miejsce było staranniej wykonane, i nasze komputery lepsze niż 3 lata temu. Dużo niedomówień, sporo osób kiedyś związanych blisko, które teraz temat kwitują krótkim “nie będę o tym mówić”.
Kolejny przeciąg w składzie kartonu.
Ciekawe, co potem.
—————-







