RSS

Archiwa tagu: Polish Community

a miało być tak pięknie

Posted on

Nie minął rok od zniknięcia z mapy SL Second Poland, a już niedługo fale wirtualnego oceanu zamkną się nad kolejną polską wyspą. Nad wyspą najbardziej polską ze wszystkich polskich, wyspą najważniejszą, najbardziej centralną, najlepiej zrobioną i obmyśloną w każdym szczególe. Nad tą, która miała nauczać, krzewić, tworzyć i budować.

Już wkrótce Polish Community przejdzie do historii.

Dwa dni temu członkowie grupy Polish Community otrzymali wiadomość, podpisaną przez Malwinę Dollinger.

Drodzy Czlonkowie,

Region Wyspy Startowej zostaje tymczasowo w trybie offline do odwolania. Region juz teraz zostal odciety na dostep publiczny.

Tym samym, w imieniu PC CEO chcielibysmy serdecznie podziekowac wszystkim, za zaangazowanie oraz czas wlozony w dotychczasowy rozwoj Wyspy Startowej.

Z powazaniem,

PC CEO

A miało być tak pięknie. Otwarcie, huczne, zalagowane  i obowiązkowo z wykorzystaniem voice, przecięcie flagi przez panią Linden, ogłoszenia, plany… i nieporozumienia od samego początku.

Potem było szkolenie na opiekunów, kolejne huczne zapowiedzi i projekty, i dalsze kontrowersje, jakby z góry wpisane w plan rozwoju.

Nigdy nie lubiłam tego miejsca.

Związana z PC od początku (choć nie tak wcześnie jak ci, którzy całość budowali odchodząc jeszcze przed oficjalnym otwarciem), zdecydowałam się na udział w pierwszym szkoleniu i byciu jednym z pierwszych opiekunów. Powodów było kilka, od czysto egoistycznej chęci “bycia”, po zwykłą ciekawość. Chciałam sprawdzić siebie, chciałam pomagać nowym użytkownikom (a raczej pomagać w sposób bardziej zorganizowany, bo przecież robiłam to wcześniej, tak jak robię nadal, chociaż od dawna nic mnie z PC nie łączy), chciałam pomóc nowemu miejscu, którego założenia były bardzo dobre.

Jak wyszło, tak wyszło. Nauczyłam się trochę, choć nie w czasie szkolenia. Obserwując, sumując doświadczenia z Second Poland z tymi zdobywanymi w Polish Community i porównując je z tym co widziałam na innych polskich wyspach, na których miałam okazję bywać. Widziałam wszystkie błędy SP, powielane i powiększane w PC. Od początku wiadomo było, że Polish Community nie przetrwa, jedyną niewiadomą było tylko, jak długo będzie się utrzymywać.

Początek końca Second Poland to odejście Malwiny i Magnusa. Dwie najważniejsze w SP postaci pociągnęły za sobą innych, do tego doszło zerowe zainteresowanie projektem ze strony firmy, która całość wymyśliła i irytacja nabijanych w butelkę ludzi, którzy coś jeszcze chcieli tam robić…

Państwo M&M nie odchodzili w próżnię. Nie znam szczegółów i nigdy ich znać nie chciałam, ale już wtedy musiał istnieć plan powołania do życia następnego miejsca. Już tylko ich własnego, bez ciążącej “czapki” w postaci właścicieli SP.

Bez czapki, ale i bez parasola, pod którym bezpiecznie można było się schować. Ciążąca czapka była doskonałym pretekstem, idealną wymówką wobec wszystkich zarzutów – to nie my, to oni, my tylko odwalamy najczarniejszą robotę. W Polish Community król stanął nagi. Wraz ze złudnym poczuciem wszechwładzy przyszła całkiem realna odpowiedzialność za czyny i słowa.

Oczywiście, da się budować poświęcając ludzi. Wykorzystując ich, manipulując i – nazwijmy to dyplomatycznie – nie mówiąc całej prawdy. Dziel i rządź to wyborna maksyma o wszechstronnym zastosowaniu. Byle znać umiar.

Czasami wystarczy tylko wyrachowanie zmienić w odrobinę szacunku.

Nie da się budować Polish Community odsuwając się od polskiej społeczności. Zamieniając rozreklamowany kaganek oświaty na zwykly kaganiec. Walcząc z niepokornymi metodą klapsów i zakazów. I rzucanych z rzadka czekoladek. Bycie najlepszym nie polega na ogłoszeniu wszystkim “jestem najlepszy”. Bo to stwierdzenie, które łatwo da się zweryfikować. I skutki tej weryfikacji mogą być bolesne.

Second Life to taki śmieszny świat, w którym jest się władcą własnego nosa.  Żadne tytuły, liczba posiadanych wysp, stan konta, cena skina i AO nie mają znaczenia. Bez względu na uprawnienia władca może co najwyżej tupać przed własnym komputerem. I rozdawać wszystkim bany, czyszcząc swoją przestrzeń z niegodnych przebywania blisko majestatu… ale to trochę tak, jakby zamknąć się we własnym pokoju krzycząc głośno, że jest się wolnym człowiekiem, bo zamknęło się cały zewnętrzny świat.

Może mniej kontrowersji wzbudzałyby postaci Malwiny i Magnusa, gdyby pozostawiali po sobie coś pozytywnego? Łatwiej wybaczyć błędy oglądając efekty – o ile nie są to tylko zgliszcza.

Po Second Poland pozostało trochę zdjęć i sporo żalu. Co zostanie po Polish Community? Więcej zdjęć. Będą ładniejsze, bo i miejsce było staranniej wykonane, i nasze komputery lepsze niż 3 lata temu. Dużo niedomówień, sporo osób kiedyś związanych blisko, które teraz temat kwitują krótkim “nie będę o tym mówić”.

Kolejny przeciąg w składzie kartonu.

Ciekawe, co potem.

—————-

zostań miss

Posted on

Po miesiącach ciszy i spokoju – musieliśmy przecież jakoś poukładać sobie nasze pikselowe życie, nagle opustoszałe po zniknięciu Second Poland, a ostatnio dobite ograniczeniem dostępu do Polish Community – polscy obywatele SL zaczynają się 0rganizować.

Tu pochód pierwszomajowy, tam wybory Miss.

I jedno, i drugie nie ma najmniejszego sensu w Second Life.

To przecież absurdalne, maszerować ze sztandarami teleportując się z miejsca na miejsce, ryzykując przy tym, że połowa pierwszomajowych aktywistów wyleci w kosmos podczas tej wycieczki. A potem stać/siedzieć/podrygiwać w zalagowanym tłumie, próbując zobaczyć cokolwiek i wbić się z kilkoma zdaniami w toczącą się na czacie rozmowę.

To przecież szczyt absurdu, wybierać najpiękniejszą, w świecie, gdzie można w ciągu kwadransa zdobyć najbujniejsze włosy i najcudowniejszą skórę, gdzie na piersi nie działa siła grawitacji, nogi zawsze mogą być długie i idealnie zgrabne, lakier na paznokciach nie pęka i rzęsy się nie sklejają. Każda z nas może urodą przyćmić najpiękniejsze realne kobiety. O przepraszam, każdy z nas, bo przecież nawet płeć jest tylko kwestią wyboru.

I właśnie ten brak sensu jest najwspanialszy.

Nasze pierwsze życie na ogół jest przepełnione tym, co musimy robić, z ludźmi, z którymi musimy być. Drugie życie może i powinno być lepsze. Wolne od zbędnego balastu. Przycisk “zaloguj” jako katharsis? Nie, to za duże słowo. Prysznic. Ciepły, letni, zimny – co komu potrzebne. Zawsze oczyszczający.

Pamiętaj o tym wchodząc w ten świat. W mój świat. Nie pakuj się z butami. I sprawdź, czy masz czyste nogi.

.

———————–

A piosenka i tak być musi.

znowu

Posted on

Ciekawe, czy za rok też będę się dziwić, że to kolejne urodziny.

3 lata.

Szybko minęły.

.

Nazwiska nie będą konieczne.

Dziękuję bliskim. Ścisłe top 10 to ludzie, dzięki którym moje pierwsze i drugie życie jest lepsze. Mam nadzieję, że o tym wiecie.

Dziękuję wrogom. To wy szybko i bez znieczulenia przypominacie mi o tym, że pierwsze i drugie życie są tak samo realne. Cieszę się, że znamy się tylko w tym drugim.

Dziękuję tym, którzy byli, tym, którzy są i tym, którzy będą, chociaż pewnie jeszcze nie wiedzą, że zalogują się któregoś dnia po raz pierwszy. I zostaną.

.

nocne rozmowy

Posted on

Ostatnio sporo czasu spędzam na rozmowach, toczonych w SL i poza nim (skype działa zdecydowanie lepiej niż voice, więc w SL nadal milczę). Tematów kilka, chociaż mianownik wspólny. Polityka. Większa i mniejsza, ta bardziej prywatna i ta, mająca wpływ na obraz polskiego SL.

Co ja chrzanię, to, co dzieje się w kameralnym gronie też ma wpływ. Mniej widoczny, ale też potrafi odbić się echem tu i ówdzie.

Albo czkawką.

Oczywiście, można się uśmiechnąć z pobłażaniem, przecież to tylko pikselowo, pikselowe laleczki i ich pikselowe problemy. Jasne. Dlatego uśmiecham się szeroko słuchając o chorych ambicjach jednych i quasi-teatralnych gierkach innych. Żartuję gorzko, sprowadzając to wszystko do odpowiedniej skali (o odpowiedni poziom dbają dramatis personae).

Z drugiej strony myślę z przerażeniem o kulisach. O ludziach ukrytych za pikselami. O tym, że wszystko to, co dzieje się w tym naszym śmiesznym obrazkowym świecie jest przecież refleksem, odbiciem tego, co dzieje się w pierwszym życiu.

W SL możemy udawać, odejmować lub dodawać sobie lat i kilogramów, zmieniać płeć, fryzury i sposób ubierania. Możemy wszystko. I tylko jedno wcześniej czy później okazuje się być prawdziwe.

Emocje.

Szkoda, że zwykle przekonanie się o tym jest bolesnym doświadczeniem. Czasami zbyt bolesnym.

————————-

Z pozdrowieniami dla tych normalniejszych. Oni wiedzą.

.

Wielka Orkiestra w Second Life – post scriptum

Posted on

Wczoraj dowiedzieliśmy się, ile udało się zebrać.

.

.

Piękny wynik, naprawdę.

Ładna forma sprawozdania (brawo, Cytryna), miła pamiątka i dowód na to, że w Second Life zajmujemy się czasami czymś więcej niż chatowanie.Tak, my to wiemy, ale inni niekoniecznie.

Było wspaniale. Aukcje, koncerty, dawno nie widziani znajomi, którzy zalogowali się tylko po to, żeby ten wieczór spędzić w SL i żeby w SL wrzucić coś do skarbonki. Cieszyliśmy się, że się spotykamy, że możemy – mimo dzielących nas odległości – zrobić coś razem. Z przyjemnością. Tak niewiele, tak dużo.

Niestety miałam wątpliwości jeszcze przed finałem, napisałam o tym dwa zdania na forum, ale po namyśle usunęłam post. Nie poruszałam też tematu tutaj, wychodząc z założenia, że Orkiestra jest zbyt dobrym i czystym zjawiskiem, żeby podkręcać negatywne emocje.

Ale skoro już po finale…

Bo w tym roku mieliśmy dwie Orkiestry.

Jedna, prawdziwa (przepraszam większość zaangażowanych w organizację tej drugiej, ale tak uważam), koordynowana przez awatara w kształcie serca, nazywającego się sztab WOSP. Druga, działająca na terenie Polish Community.

Właścicielem skarbonek wystawionych w PC był Magnus Balczo. Wszędzie indziej, już po raz trzeci, prawdziwe orkiestrowe skarbonki wystawiał sztab WOSP. Tylko on zbierał pieniądze i tylko on odpowiadał za wymianę L$ na złotówki i za przelew zebranych pieniędzy na konto WOŚP. Jasno i przejrzyście. A przede wszystkim – ponad podziałami. Pod tym względem nasz wirtualny finał WOŚP nie różnił się niczym od tego, co działo się w niedzielę poza naszymi komputerami.

Ciekawe, że udało się to za pierwszym razem, na początku 2008 roku, mimo otwartego konfliktu między Second Poland a Fishem. Obydwie strony potrafiły zagryźć zęby i przez kilka dni robić coś wspólnie. Dla innych, bez myślenia o autoreklamie i wykańczaniu konkurencji. Bo WOŚP jest zjawiskiem, dla którego warto chociaż na chwilę zmienić punkt widzenia.

Nie podejrzewam PC o nieczyste intencje, nie boję się, co stanie się z zebranymi do ich skarbonek pieniędzmi, nie przyszłoby mi do glowy, żeby w ogóle poddawać to w wątpliwość. Tylko… smutne to, jak bardzo niektórzy nie mogą, nie chcą, nie potrafią popatrzeć na innych z pokorą. Tylko jeden dzień w roku, to nie są chyba wyśrubowane wymagania?

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w SL

Posted on

Znowu gramy. Ponad podziałami, konfliktami, animozjami, raz do roku stać nas na to, żeby zrobić coś wspólnie. I to – o dziwo, wbrew najbardziej polskiej z polskich cech – nie przeciwko komuś, ale w czyjejś sprawie.

.

.

Wziąć udział można na kilka sposobów. Najprościej – wpłacając L$ do jednej ze skarbonek. Można też wziąć udział w licytacji – kupując albo oferując jakiś przedmiot (nie udało mi się wczoraj wylicytować pięknej świni Druidamusa i jestem nieco rozczarowana).

Wstępne rozliczenia i informacje o imprezach znajdziecie na forum:

We wszystkich sprawach organizacyjnych związanych z funkcjonowaniem WOŚP w SL w tym roku należy zwracać się do specjalnego avatara Wielkiej Orkiestry – który zowie się sztab WOSP. Można również pisać bezpośrednio do osób, które mają dostęp do konta tego avatara – czyli do ścisłego sztabu WOŚP – a są to Cytryna Matova, Muza Waco i Adamus Inglewood. Jednocześnie przypominamy, że w ramach organizowanych przez nasz sztab działań JEDYNYM avatarem upoważnionym do stawiania skarbonek i odbierania wpłat na rzecz WOŚP jest avatar: sztab WOSP.


niby panta rei, ale nihil novi

Posted on

Od jakiegoś czasu rzadko pojawiam się na wyspach Polish Community (prawdę mówiąc dość rzadko pojawiam się gdziekolwiek, ale to inny temat). Czasami jednak mi się to zdarza.

Kilka dni temu wylądowałam przed Select. I już na starcie było dobrze.

[8:42]  MO: •´¨*•.¸. HahahaA •´¨*•.¸.
[8:42]  MA: (^_^) LoL (^_^)

Coś Wam to przypomina? Mnie aż za bardzo.

Potem mogło być już tylko lepiej.

[8:44]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:44]  MA: (^_^) LoL (^_^)
[8:44]  MA: kolego tobie sie chyba cos pomylilo
[8:44]  MO: *:-.,_,.-:*’“’*YESSSSSS!!!!*:-.,_,.-:*’“’*
[8:44]  MO: *:-.,_,.-:*’“’*YESSSSSS!!!!*:-.,_,.-:*’“’*
[8:44]  MO: *:-.,_,.-:*’“’*YESSSSSS!!!!*:-.,_,.-:*’“’*
[8:44]  HG: Mnie ?
[8:44]  MA: nie
[8:44]  MA: nie
[8:45]  MA: jakis koles zaprasza mnie do znajomych
[8:45]  MA: i mysliz e ejst fajny
[8:45]  MA: (^_^) LoL (^_^)
[8:45]  MA: /xd
[8:45]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:45]  MO: nubki góra ;P

(…)

[8:45]  MA: o
[8:45]  MA: ten wlasnie
[8:45]  MA: na T mnie zaprosil
[8:45]  MA: oblukaj go
[8:45]  MA: obczajaj gnojka
[8:46]  MA: *XD Na glebe Jeboom*
[8:46]  MO: mnie tez ;P
[8:46]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:46]  MO: na glebe xD
[8:46]  MA: o stoim mi
[8:46]  MA: przed oczyma
[8:46]  MO: aaaaaaaaa !
[8:46]  MO: aaaaaaaaa !
[8:46]  MA: <3 AHhaiiJHAIaSUHUHUAHhUHUSHuhUUHUhsua *-*
[8:46]  MO: aaaaaaaaa !
[8:46]  HG: xD
[8:46]  MO: potwory i spółka ;P
[8:46]  MA: az sie napalilam :)
[8:46]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:46]  MO: =^..^= ~~hyhyhyhy  LOL~~ =^..^=
[8:46]  MA: wiesz
[8:46]  MA: juz kisiel w majtkach
[8:46]  MA: i te sprawy
[8:46]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:46]  MO: =^..^= ~~hyhyhyhy  LOL~~ =^..^=
[8:47]  HG: Fuuuu kisiel w majtach i te sprawy
[8:47]  HG: ;P
[8:47]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:47]  MA: (^_^) LoL (^_^)
[8:47]  MO: t. my cie tak kochamy :P
[8:47]  MO: ?? ?? ??  LoLuS Cee ® ?? ?? ??
[8:48]  MA: idziem sie kurwic
[8:48]  MA: ?
[8:48]  MA: (^_^) LoL (^_^)
[8:48]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:48]  MO: *:-.,_,.-:*’“’*YESSSSSS!!!!*:-.,_,.-:*’“’*
[8:48]  MO: haha :D
[8:48]  MA: <3 AHhaiiJHAIaSUHUHUAHhUHUSHuhUUHUhsua *-*
[8:48]  HG: xD
[8:48]  MO: •´¨*•.¸. HahahaA •´¨*•.¸.
[8:48]  MA: ej dam dupy za kiecke
[8:48]  MA: (^_^) LoL (^_^)
[8:48]  MA: <3 AHhaiiJHAIaSUHUHUAHhUHUSHuhUUHUhsua *-*
[8:48]  MO: *GIGGLES* :) ~~~
[8:48]  MA: zobacz siek sie zlecieli :)
[8:48]  MO: na glebe xD
[8:48]  MO: =^..^= ~~hyhyhyhy  LOL~~ =^..^=
[8:48]  MA: widac kto tu jst zajebisty

(…)

[8:50]  MO: ja dam dupy za buty ;P

———-

Wiem, niektórzy z Was powiedzą, że znowu się czepiam, ale ja dzisiaj nie o tym.  A w każdym razie nie to jest głównym tematem. Poziom intelektu i wychowania moich rodaków mało mnie dotyka, dopóki nie jestem zmuszona do bliższych kontaktów.

Źle się stało, że z map SL poznikały polskie miejsca. Niektóre w smrodku skandalu, jak Second Poland, niektóre żegnane z żalem, jak Centrum Polska, inne niemal niezauważenie, jak Play. Do tego można by było dodać całkiem pokaźną listę klubów i klubików, które pojawiają się i znikają bez przerwy, zapisując się – lub nie – w naszej awatarzej pamięci.

Dzisiaj, jeżeli ktoś chce spotkać Polaków, wychodząc poza kilkuosobowy krąg najbliższych znajomych, może wybierać między Bezdomną, Morfiną, a Polish Community. Przy czym Bezdomna jest miejscem przede wszystkim do mieszkania, Morfina ze swoim specyficznym klimatem nie spodoba się każdemu, a włączona tam weryfikacja wieku blokuje dostęp sporej części polskiej społeczności.

Zostaje tylko Polish Community. Dwie wyspy, część dla początkujących, nazwana kiedyś wdzięcznie przez Darnoka porodówką, piaskownica, kilka sklepów, klubów, Academia Electronica (chwała Malwinie i Magnusowi, że znaleźli dla niej miejsce), nie jestem pewna, czy nadal są tam też domy mieszkalne do wynajęcia, od samego początku układ/bezład na wyspach skutecznie zniechęcał mnie do dokładniejszego zwiedzania.

Do tego tłumy. Mniej i bardziej przypadkowe. Zbieranina wszystkich, którzy przesiadywali koło Sukiennic oglądając wiecznie niedokończony pomnik Mickiewicza, którzy puszczali particle i rozjeżdżali siebie nawzajem w piaskownicy Centrum, którzy czasami podskakiwali w klubie w Play. Nie przeniosą się gdzie indziej, bo nawet gdyby chcieli to zrobić, zwyczajnie nie mają dokąd.

I tak okazało się, że w Polish Community, miejscu mającym być miejscem pod każdym względem lepszym od Second Poland, jest tak samo. Tylko gorzej. Bo o ile SP zmarnowała potencjał nieuleczalną arogancją właścicieli projektu, mam wrażenie, że w PC zapał i możliwości pracujących tam ludzi marnują się z powodu tych, dla których PC powstała.

Brak konkurencji szkodzi (tak, gdzieś już to słyszałam), w tym przypadku nie tylko użytkownikom, ale także właścicielom PC. Trudno robić cokolwiek sensownego z rozkrzyczanym tłumem.

nie pasuję

Posted on

Dziękujemy, ale niestety obecnie szukamy respondentów o innym profilu. Nie zniechęcaj się jednak — mamy nadzieję, że wkrótce
znowu weźmiesz udział w naszej ankiecie!

I tak prawie za każdym razem. Pytają, czy chcę wziąć udział w ankiecie, zgadzam się, odpadam po dwóch pierwszych odpowiedziach. W przypływie dobrego humoru mogę mówić, że mam najlepszy dowód na to, jak oryginalna jestem.

Nie pasuję.

Z racji wieku i przymusowego wkręcenia w trybiki codzienności nie mogę siedzieć z rozpuszczonymi włosami i smętnym wzrokiem patrząc na zachód słońca/wschód Księżyca/przelatujące ptaki/fale uderzające o brzeg (niepotrzebne skreślić), ominął mnie smętny żywot emo. Wbrew wszystkiemu wolę się śmiać niż płakać, nawet jeśli tylko ja widzę komizm sytuacji.

To takie luźne poniedziałkowe refleksje, strzępy zdań i obrazków fruwają smętnie, przypominając, że miało być na jakiś temat. Ale się rozmyło.

Taka pora. Życia, roku, a może tylko dnia. Zobaczymy.

Lubię być sama.

Lubię, kiedy się odzywasz, lubię gdy w trakcie rozmowy proponujesz spotkanie. Lubię również, kiedy przesyłamy sobie tylko krótkie “cześć”, sygnał, że jesteśmy gdzieś tam, po dwóch stronach IM.

Muśnięcie.

Nie lubię, kiedy bez słowa wysyłasz zaproszenie, a ja ląduję… nie, nie ląduję, bo od miesięcy na takie zaproszenia nie reaguję… wylądowałabym w tłumie nieznanych mi osób. Twoja lista przyjaciół jest twoją listą przyjaciół, to takie oczywiste, tak trudno zapamiętać? Nawet rozumieć nie trzeba, po prostu gdzieś to sobie zapisz.

Najbardziej nie lubię, kiedy w takim przypadku, na pytanie po co i dokąd to zaproszenie, widzę uśmieszek i wątłe tłumaczenie: “och, wysyłałem zbiorowo”.

Zbiorowo? Do mnie? Czy ja jestem zbiorowa? Uspołeczniona? Jakaś cholerna krowa czy inna gazela, zwierzę stadne?

Naprawdę nie wiesz jeszcze, jak bardzo oryginalna jestem?

.

No, może nie wiesz. Powinieneś więc zacząć czytać ten wpis od początku.

.

———————–

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!

A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No, życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Już nie chce z nikim ścigać się, z sił opadam!
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
I nocy..

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

(Magda Czapińska)

duch w narodzie

Posted on

Czyli małe post scriptum do wczorajszego wpisu.

Wieczór w Select. Trochę klasyki: były kolorki, gesturki, kilka dialogów na poziomie… o którego istnieniu dowiedziałam się dopiero dzięki SL.  Nie, nie, cytatów nie będzie, na to trzeba sobie zasłużyć. Tylko pytanie retoryczne, jak długo jeszcze pan Fujara będzie się onanizował powtarzanymi w kółko tekścikami, z założenia mającymi mnie obrazić.

I specjalna dedykacja.

.

Spisałam słowa, autora niestety nie znam, chociaż mogę gdybać, że tekst napisała Olga Lipińska

edit: autorem tekstu jest Michał Blażejewski

.

Gdzie tylko polskie serce po polsku mocno bije
tam cię spotykam najczęściej, tam nam ze sobą najmilej
Nie zmogła ciebie Komuna, kropidło też nie da rady
Jak orzeł szybujesz w chmurach, bo skrzydła masz nie od parady

Dumna i wolna, szumna i pańska
w koronie ze świecidełek
obywatelska, chłopska, hetmańska
w szumie sztandarów na czele
Żadna się ciebie skaza nie ima
cenniejszaś dla nas niż złoto
lata mijają, a ty się trzymasz
odwieczna polska głupoto

Ten, kogo palcem wskażesz rusza za tobą w taniec
choćby już stał przed ołtarzem ważniejsze będzie powstanie
Szaniec z brylantów sypany, szarża skrzydlata pod Wiedniem
Wpierw mazur, potem rany, sam Chrystus narodów nieledwie

świat się na ciebie zawsze wypinał
a dziś po prostu go nudzisz
Już po Komunie padł mur w Berlinie
żyjesz z kuponów od złudzeń
Jak neon świeci korona z cierni
lecz to nie działa już na mnie
Pejzaż po bitwie na tle sztandarów
ułan z dziewicą przy szambie

(oraz szum melodii patriotycznych)

lato muminków

Posted on

- To buka, mamusiu? – spytał Muminek.

260809_02

Anti-inspect. Przekleństwo kreatorów, zabawka próżnych, bojących się o swoją oryginalność.

Ja się nie boję, a Wy? Jakoś dziwnie nie martwię się o swoją tożsamość, nawet gdybym była zrobiona co do milimetra wg recepty na klona (skin z Redgrave, włosy z Cake, ciuchy i buty z Armidi, czy jakoś tak).

Sam pomysł na to, żeby zasłaniać się setkami primów jest dla mnie tak idiotyczny, że nawet narzekać mi się nie chce. I pewnie nie pisnęłabym na ten temat ani słowa, gdyby nie skojarzenie literackie.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 124 other followers