Drugie życie Madelaine

Second life

5 lat 20/11/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 01:47
Tags: , , , ,

***

Czy kiedyś powiem o Tobie on

A tu pojawi się ktoś Jakiś inny Ty

Miniecie się w ciasnym ciemnym korytarzu

Po cichu Nie podając sobie ręki

.

Uchylam drzwi

Moje ciało śpi Czując przez skórę

że coś może się przydarzyć

Daleko od serca

—————–

Kiedy ty się kąpiesz


tłumaczenie Jacek Lewiński

Kiedy ty w łazience
Plecy myjesz wodą
Ja zacieram ręce
Zbrodnię knuję nową
Jeszcze się oddajesz wodzie
Lecz wnet pojmę cię ja złodziej

Wciąż nas dzieli ścianka
Każda chwila dłuższa
Druga kawy szklanka
Trzecia fajka w ustach
Czuję niemal jak za ścianą
Wdzięki swoje mydlisz pianą

Niechaj sobie woda
Powolutku ciecze
Tylko że apetyt rośnie
A czas się wolno wlecze
Gaśnie już papieros
Kawa stygnie
Krew aż bucha
Niespokojne serce
Zwolnić wcale nie chce
Nigdy mnie nie słucha

Kiedy tak się kąpiesz
Myjesz sobie plecy
Ja się cały trzęsę
Wszystko z rąk mi leci
Zanim staniesz tu na progu
O odwagę proszę wszystkich bogów

Woda jak to woda
Powolutku ciecze
Gorzej że apetyt ciągle rośnie
A czas się wolno wlecze
Gaśnie już papieros
Kawa stygnie
Krew się pieni
Uspokajam serce
Lecz mnie słuchać nie chce
I już się nie zmieni

 

wyspa XII 09/11/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 10:25
Tags: , , , ,

dwa lata później


9 XI

Znowu jestem tutaj, chociaż nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę mogła powrócić. Dopłynęłam jednak. Morze nie zawsze było przyjazne, nie pamiętałam zbyt dobrze drogi – ale nie dziw się temu, wtedy płynęłam przecież z Kocim Mężczyzną, tym razem musiałam sobie radzić sama. Jest w tym trochę więcej satysfakcji, muszę to przyznać, jest też i radość z odkrywanej na nowo samotności. Jest samotność.

Wszystko wygląda tu teraz inaczej; pamiętasz, kiedyś Wyspa była kwiatem, teraz rosną tu tylko trawy i kamienie. Tak wiele pracy przede mną, tyle spokojnego wysiłku. Trzeba wszystko posprzątać, poustawiać od nowa na swoich miejscach. Odnaleźć stare meble, w wazonach poukładać kolorowe bukiety z traw i ptasich piór. Jeżeli przylecą ptaki.

Nie wiem zupełnie, co się z nimi stało, nie wiem zupełnie, co stało się z ogrodem. Nie pamiętam, gdzie był, w których miejscach biegły ścieżki. Nie myślę nawet o odnalezieniu Różowych Drzew, są przecież jakieś granice pamięci.

Wyspa zimą. Naga i opuszczona, trochę bezbronna, trochę niczyja. Nie przypuszczałam, że będę tu o tej porze roku, przecież poprzednio wyjechałam, kiedy tylko zaczęła się jesień. Bałam się wtedy jesieni, nie potrafiłam jej przeżyć. A może po prostu byłam pewna, że poradzimy sobie bez siebie, ja bez jesiennej Wyspy, jesienna Wyspa beze mnie. A potem zapomniałam.

Jestem tu dopiero kilka nocy, właściwie nie zdążyłam się jeszcze rozpakować, jakbym zostawiała sobie w ten sposób furtkę, możliwość powrotu. Walizki stoją w drzwiach, walizki, torby i kuferki, czują się pewniej ode mnie, zwłaszcza nocą. Kiedy brakuje mi oddechu Kociego Pana, błysku w oczach Słonecznego Chłopca.

Kończę już, wybacz mi, że tak chaotycznie opisałam to wszystko. Ale jest tyle niepokoju we mnie, tyle niepamięci. Nie wiem, czy tu zostanę, nie wiem, czy chciałabym tu zostać.

Jeszcze napiszę.

——————

Ewa Lipska

*** (dotąd doszliśmy)

dotąd doszliśmy. Tu się rozwiązały
koniec z początkiem. Przekłady Homera

na brzegu siedząc przeglądamy teraz.
Nikt nie przypływa po nas. Puste oceany.
Spokój gwałtowny. Może to juz sierpień.

Może strach. Rozegrany przez nas umiejętnie.
Jest mi tak jakby już było za późno.
Może to sierpień. Ale drzew tu nie ma

a sierpień zawsze dojrzewa na drzewach.
Nikt nie przypływa. Homerycki żart
i wiatr z kamieni nam wróży jak z kart.

Nikt nie przypływa

 

obsesja 05/11/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 16:06
Tags: , ,

Tak, tak, kilka dni temu znowu zaczęłam go słuchać.

Myszka Miki
współautorem muzyki jest Karel Plíhal
Antoni Muracki

Budzę się szarym świtem i chwytam się za serce
czy coś tam jeszcze bije, czyżbym miał jeszcze szczęście?
A może już po mnie, bo mam buty woskowane
ku śmierci kołowrotek, bezsensowny ten sam ranek.

Nie ma z kim, nie ma o czym, nie ma co i nie ma jak
nie ma gdzie i nie ma po co, każdy jest z sobą sam.
Wychudły Don Kichot siodła swą Rozynantę,
a ślepy bóg za sterem prowadzi nasza łajbę.

Telefon niech milczy - nagranych uczuć dramat,
złe wieści jak bezpieka także przychodzą z rana.
Już na wpół czujny, na wpół złapany w nocy wnyki,
mógłbym się zaśmiać, lecz mam uśmiech Myszki Miki
Ranki bym zniszczył.

W radiu gra Chick Corea – prezenter dobry człowiek -
zaprawdę jest wesoło niczym w rodzinnym grobie.
Uśmiecham się jak mumia, mam wory pod oczami,
różowy świt mnie nudzi, dzień nowy już nie mami.

Coś mówisz o tym, co byś znów ze mną robić chciała,
pomału stygnie pościel, dołki po rozgrzanych ciałach.
Wszystko oblekła szarość – jak orzec czyjąś winę,
drwal machnął swą siekierą, łączącą przeciął linę.

Dwa łóżka jak dwa kraje dzielą pograniczne słupy,
wzdłuż ozdób na tapecie ciągną się kolczaste druty.
Gdy sen nadejdzie błogi, już nie męczą żadne zmory.
wszak była we mnie miłość – dziś pusta złość i gorycz.
Druty bym zniszczył.

Przeklęta ta godzina, moment, tej chwile przelot,
gdy rzeczy się wahają pomiędzy czernią a bielą,
gdy jeszcze półmrok toczy odwieczną wojnę z brzaskiem,
bezsenność jest cierpieniem, palącym oczy piaskiem.

A wszystko huczy w głowie i tępo kłuje w boku,
chciałbym na dobre zasnąć, nie myśleć i mieć spokój.
Z łokciami na kolanach – słucham, jak łzy twe płyną
Na życie już za późno – za wcześnie, żeby ginąć.

Co było jeszcze wczoraj, niepotrzebne dziś nikomu,
Ostatni kawy łyk, bo nie ma więcej kawy w domu.
Wszak przyjdzie, co przyjść musi, nadejdzie nieproszone,
Chleb z masłem zawsze spada nie na tę, co chcesz stronę
Masło bym zniszczył

Mówisz mi o nadziei i siecią słów oplatasz,
co jak szpiegowskie sondy krążą dookoła świata.
Rozebrać się z piżamy może bym umiał jeszcze,
dwadzieścia lat mówiłem, dziś już mi się mówić nie chce.

Z plakatu w ubikacji knur spasły do mnie mruga,
Pędząc zabiera wszystko spienionej wody struga.
Spłukuje to, co było i niesie wprost do ścieku,
a mnie tu przyjdzie zostać, nim zbraknie mi oddechu.

Macam się po nadgarstku, na dworze prawie świta,
zegar godziny bije i pogodnym dniem nas wita.
Już na wpół czujny, na wpół złapany w nocy wnyki,
mógłbym się zaśmiać, lecz mam uśmiech Myszki Miki
Miłość bym zniszczył.

 

Inne tłumaczenia.

 

Za dużo mgły 22/10/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 10:41
Tags: ,

Za mało światła.

Jesień, jesień proszę państwa. Chciałoby się przespać do marca.

.

.

.

Przygnębienie
tłumaczenie: Renata Putzlacher

Jak stalowa cienka struna
która na me palce czeka
jak na niebie mokra łuna
kiedy księżyc połknie rzeka
Jak sto wraków u wybrzeży
jak ostatni grosz złamany
i jak dzwonu głos na wieży
gdy wróg stoi za murami

Takie czuję przygnębienie
taki nastrój minorowy
Brzmi fortepian jak cierpienie
nic nie zmienię nie ma mowy
Tylko takie pieśni umiem
takie pieśni pisać umiem
Wcale świata nie rozumiem

Jak ostatni liść na drzewie
kiedy jesień krzesła zwija
jak nie twoja dłoń w potrzebie
lecz dłoń obca dłoń niczyja
Jak pokracznych przysiąg orszak
ileż tych obietnic było
jak pytanie czy mnie kochasz
i milczenie twe jak wyrok

Takie czuję przygnębienie
taki nastrój minorowy
Brzmi fortepian jak cierpienie
nic nie zmienię nie ma mowy
Tylko takie pieśni umiem
takie pieśni pisać umiem
Wcale świata nie rozumiem

Jak niechciany ciężar zdarzeń
który niosę na swym grzbiecie
i jak ptaki – lotni kpiarze -
bo najlżejsze są na świecie
Jak krzyk pierwszy noworodka
i ostatnie przebudzenia
Jak noc która nie jest słodka
i jak miłość której nie ma

Takie czuję przygnębienie
taki nastrój minorowy
Brzmi fortepian jak cierpienie
nic nie zmienię nie ma mowy
Tylko takie pieśni umiem
takie pieśni pisać umiem
Wcale świata nie rozumiem

 

5-7-5 15/10/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 13:52
Tags: , , ,

Samochód nocą

W ciemności widać nagle

białe łydki brzóz

.

————————-

.

 

nie pasuję 12/10/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 15:14
Tags: , ,

Dziękujemy, ale niestety obecnie szukamy respondentów o innym profilu. Nie zniechęcaj się jednak — mamy nadzieję, że wkrótce
znowu weźmiesz udział w naszej ankiecie!

I tak prawie za każdym razem. Pytają, czy chcę wziąć udział w ankiecie, zgadzam się, odpadam po dwóch pierwszych odpowiedziach. W przypływie dobrego humoru mogę mówić, że mam najlepszy dowód na to, jak oryginalna jestem.

Nie pasuję.

Z racji wieku i przymusowego wkręcenia w trybiki codzienności nie mogę siedzieć z rozpuszczonymi włosami i smętnym wzrokiem patrząc na zachód słońca/wschód Księżyca/przelatujące ptaki/fale uderzające o brzeg (niepotrzebne skreślić), ominął mnie smętny żywot emo. Wbrew wszystkiemu wolę się śmiać niż płakać, nawet jeśli tylko ja widzę komizm sytuacji.

To takie luźne poniedziałkowe refleksje, strzępy zdań i obrazków fruwają smętnie, przypominając, że miało być na jakiś temat. Ale się rozmyło.

Taka pora. Życia, roku, a może tylko dnia. Zobaczymy.

Lubię być sama.

Lubię, kiedy się odzywasz, lubię gdy w trakcie rozmowy proponujesz spotkanie. Lubię również, kiedy przesyłamy sobie tylko krótkie “cześć”, sygnał, że jesteśmy gdzieś tam, po dwóch stronach IM.

Muśnięcie.

Nie lubię, kiedy bez słowa wysyłasz zaproszenie, a ja ląduję… nie, nie ląduję, bo od miesięcy na takie zaproszenia nie reaguję… wylądowałabym w tłumie nieznanych mi osób. Twoja lista przyjaciół jest twoją listą przyjaciół, to takie oczywiste, tak trudno zapamiętać? Nawet rozumieć nie trzeba, po prostu gdzieś to sobie zapisz.

Najbardziej nie lubię, kiedy w takim przypadku, na pytanie po co i dokąd to zaproszenie, widzę uśmieszek i wątłe tłumaczenie: “och, wysyłałem zbiorowo”.

Zbiorowo? Do mnie? Czy ja jestem zbiorowa? Uspołeczniona? Jakaś cholerna krowa czy inna gazela, zwierzę stadne?

Naprawdę nie wiesz jeszcze, jak bardzo oryginalna jestem?

.

No, może nie wiesz. Powinieneś więc zacząć czytać ten wpis od początku.

.

———————–

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!

A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No, życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Już nie chce z nikim ścigać się, z sił opadam!
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
I nocy..

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubiąc wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
No życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

(Magda Czapińska)

 

cały dzień wiatr 06/10/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 03:22
Tags: ,

 

dwa nastroje na ten sam temat 03/10/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 16:29
Tags: , , ,

Syrena

Odbijam się w twoich oczach
odbijam się w nich pochylona nad Tobą
i kiedy Ty pochylony nade mną
i światło się w nich odbija i śpiew ptaków
bo już wschód słońca chociaż nie chcieliśmy

Odbijam się w twoich oczach
twoje oczy maleńkie akwaria
i widzę zarys głowy i linię nosa
akwaria szare i niebieskie trochę zielone
bo przecież odbijam się w nich

Odbijam się w twoich oczach
W akwariach pływają złote ryby
kiedy wytężyć słuch morze uderza o brzeg
i widać refleksy słońca na falach
Woda jest ciepła szara niebieska zielona i złota
od ryb i naszego patrzenia

Tak odbijam się w twoich oczach
zanurzam się w morzu płynę
ale nie tonę jeszcze
ale nie tonę nigdy
ale nie tonę
nie

——————

 

z muzyką w tle 18/09/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 10:23
Tags: , ,

Kobieta

Od początku świata

jestem symbolem życia

Moje ciało

Rozległa biała wyspa

o której brzegi leniwie uderzają fale

Od początku świata

jestem symbolem grzechu

Moje włosy

Chłodne długie palce

Nie znając mnie marzysz o tej pieszczocie

Od początku świata

jestem symbolem śmierci

To we mnie wszystko kończy się i zaczyna

—————————

P.s. Obydwa filmy z czasów, kiedy w klipach chodziło o opowiedzenie historii głębszej niż “mam fajne cycki i buty na obcasach”.

 

szkic 24/08/2009

Zaszufladkowany do: Czystopis — drugiezyciemad @ 00:06
Tags: , ,

Mój syn jest piękny
W jego oczach lśnią galaktyki
W myślach drzemią nieodkryte światy

Mój syn Pisklę Zapowiedź odlotu

Mój syn będzie miał silne dłonie
i wielkie serce Dzień po dniu
najcieńszą stalówką zapisze kartki
które dzisiaj onieśmielają bielą

Mój syn będzie królem Filozofem Mędrcem
Będzie budował mosty Sadził drzewa Zdobywał gwiazdy

Teraz śpi

———————