Bigos się rozrasta, ale na szczęście nie ma wielkomiejskich ambicji. To nadal nieco duszne miasteczko, z większym rynkiem, przy którym jest więcej sklepów. Miejsce, gdzie możemy spotkać znajomych albo usiąść pod mostem i czekać na wiosnę.
Lubię Bigos.
Po przebudowie przeniosłam się w inne miejsce, z mostu na rynek. Przez nieustające problemy z netem i brakiem czasu dopiero wczoraj w nocy ustawiłam kilka rzeczy, obliczając skrupulatnie primy. Póki co jest to, co było – shape’y, skybox, kilka rzeczy dla newbie, lucky chair.
A przy okazji zmieniłam cenę butów z kotami i w kratkę, teraz każda para kosztuje tylko 5 L$. Przez kilka dni, potem posprzątam je całkiem. Wiosna być musi, pora na coś nowego.
Nowy shape, Paula, czeka w sklepie Prowincji, w Bigosie. W paczce jest wersja niższa i wyższa, do tego skin i walentynkowy dodatek specjalny – serduszko do trzymania w ustach. Dwa serduszka, drugie dla ukochanego… lub ukochanej.
Całość tylko 1 L$, przynajmniej do końca Walentynek.
Paula zawdzięcza swoje imię Pawłowi Bullochowi, który uznał, że Alicja powinna być szczuplejsza.
A jeżeli ktoś nie chce lub nie potrzebuje takiej sylwetki ze skinem, może wybrać się do sklepiku tylko po serduszka. Łatwo je znaleźć, wiszą na ścianie na wprost wejścia, są za darmo. Dwa w zestawie – drugie z czekolady (czekoladowe to efekt wczorajszych rozmów w Cytrynowej Krainie).
Wystarczy kliknąć w dwa duże serca na ścianie. Smacznego.
Chciałabym usiąść na piasku i patrzeć przed siebie.
W sobotę nad moim domem przelatywały gęsi. Nareszcie. Nieuchronność nadchodzącej wiosny pozwala przetrwać.
W sobotę stałam na tarasie mojego domu w SL zastanawiając się, kiedy znowu przyjdzie się przeprowadzić. I dokąd. I czy będę chciała. Może tym razem po prostu spakuję wszystko i wrócę do czasów bezdomności?
Zapiszcie się do grupy LeLutka. Chyba nie znajdziecie jej w search, ale mam ją w profilu. Wszystko na zdjęciach poniżej to prezenty z grupy.
…siadam nad otwartą stroną “dodaj nowy wpis” i myślę. I nie wymyślam, jak widać.
Trochę jak w tym dowcipie o robotnikach na budowie – tyle pracy, że nie ma kiedy taczek załadować. Mam kilka tematów zaplanowanych, mniej lub bardziej poukładanych w głowie, kilka rzeczy, które chcę napisać, kilka… naście (-dziesiąt?) miejsc, wartych opisania… i rozmywa się jakoś to wszystko.
Pocieszam się tym, że nie mnie jedną dopadł zimowy marazm (no dobra, wiem, w niego się wpada, marazm z definicji nie jest skłonny do robienia czegokolwiek). Tłumaczę sobie, że wiosną będzie lepiej, wszystko budzi się do życia więc może i z tych przysypanych śniegiem myśli coś wykiełkuje.
Się zobaczy.
Nic na siłę. Najlepsze rzeczy dzieją się same, bez poganiania.
31 stycznia otwarto nowy sim, Yebizah. Z tej okazji trwa tam polowanie – szukamy szkatułek z wystającym zachęcająco złotym materiałem. Można znaleźć przeróżne rzeczy, od jeansów po suknie, jest nawet skin (+ shape i kilka kolorów oczu). Ja zakochałam się w stroju Dancing Queen. Nie, to nie jest sukienka.
Kryzys w branży literackiej trwa. Inni się wyżywają, w głupich postach albo komentarzach do nich. Tabloidy weszły pełną parą do SL, niedługo ktoś wreszcie da w zęby jakiemuś papparazzi.
A my lecimy do Tuli i łapiemy pięknego skina. Dla wszystkich, nie trzeba należeć do grupy. Będzie można go zakładać rano, a nuż jakiś dziennikarzyna znajdzie temat, jakież to szaleństwa sobotniej nocy sprawiły, że makijaż taki rozmazany.
Sezon polowań trwa. Nie skończyły się jeszcze świąteczne, zaczęły noworoczne (a raczej końcoroczne, cóż za piękne słowo).
W Solange! szukamy bombek. Pojawiały się od początku grudnia, w tej chwili jest ich dwanaście, ukrytych na całej wyspie. Trzeba szukać uważnie w całym sklepie, w okolicy i podziemiach (swoją drogą warto te podziemia zwiedzić, dawno nie trafiłam na tak ładne miejsce).
W bombkach są rzeczy świąteczne i trochę z innej bajki, ale są też prezenty o uniwersalnym zastosowaniu – piękna biżuteria i czarno-złota suknia.
W sklepie są też lucky chairs, dwa na parterze, 3 w podziemiach. Można zdobyć bardzo ładny silk oraz piękny, choć nieco wakacyjny zestaw.
Skin na obydwu zdjęciach do Virgo, skin dla osób poniżej 30 dni, z Digit Darkes. W paczce jest kilka odcieni, od bardzo jasnego po bardzo ciemny (więcej pojawi się we Freebiesowie pewnie jeszcze dzisiaj).
Skin jest naprawdę bardzo ładny, świąteczny. Wystarczy zapisać się do grupy i zajrzeć do Notice. Warto też polecieć do sklepu, jest tam cała ściana z czterema lucky boards i jednym lucky chair, z których można dostać skiny – bardzo udane modyfikacje Another Skin.
W grupie Rahz czekają dwa prezenty, jeden będzie jeszcze tylko dwa dni, więc warto się pospieszyć. Nie trzeba nawet ruszać się z pikselowego domu, wystarczy znaleźć grupę Rahz, zapisać się i otworzyć notice.
Całkiem niedawno trafiłam do sklepu Ema’s. Warto tam zajrzeć, bo to kolejne ciekawie zrobione miejsce, poza tym, oczywiście, można się ubrać. Przy wejściu jest freebie – strój Fandango, z absolutnie cudnym mini-sweterkiem. Spojrzenia mężczyzn zapewnione. Poza tym w pomieszczeniu obok stoi lucky chair (drugie krzesełko jest na piętrze), a tam kolejny strój, z paskiem dla wielbicielek szczegółów.
Przy okazji widać skin, który jest prezentem w grupie Cupcakes. Zapisanie się do grupy nadal kosztuje 250 L$, ale naprawdę się opłaca. Jeden skin wart jest dużo więcej, a nowe pojawiają się regularnie. Trzeba się spieszyć, skiny pojawiły się w notice 3.11, będą tam 2 tygodnie, czyli do jutra.
Skiny: Beautiful, Beautiful (Normal), Cupcakes group gift, 0 L$
Kolejne lucky chair to jazda obowiązkowa, tam trzeba zaglądać regularnie. Crimson Shadow i nowa suknia, biało-czarna. Piękna, tradycyjnie trzeba swoje odstać, żeby doczekać odpowiedniej litery. I tradycyjnie warto.
Buty: Cupido silver, Baroque Shoes, 0 L$. Wiem, to duża sztuka zrobić zdjęcie butom tak, żeby ich nie było widać, ale jestem zdolna. W sklepie Baroque Shoes jest lucky chair, a teraz też wyprzedaż – dwa fasony butów w kilku kolorach, 50 l$ za parę.
Jeszcze jedno, już na zakończenie. Nowe włosy fetujące wygraną Baracka Obamy pojawiły się w Analog Dog. Martwiłam się, że pierwszy prezent lada dzień zniknie, a tu niespodzianka. Najwyraźniej radość z powodu wygranej jest większa niż przypuszczałam:
AD Freebiebeebiejeebiee:
Pim brunette, Madison sun, Jasmyn dirty blonde, Luicee bleached, Esse red, Analog Dog, 0 L$
Najpierw w coś jesiennego. Prezent z CMTK – sweter i spodnie do kolan. Strój dla pań i panów, razem z Elą przebierał się męski awatar i wyglądał świetnie.
Do tego skin z zielonym makijażem, prezent z On The Catwalk Studio & Skins, Depraved (obok jest paczka z paznokciami, w sklepie stoi też lucky chair z innym skinem, ale nie miałam szczęścia).
Całkiem nie jesienną, srebrną sukienkę można dostać w grupie * PHlow * Babe. Powinna być nadal w notice, jeżeli nie, można ją też znaleźć w sklepie, tablica stoi przy drzwiach.
W głębi sklepu (na prawo od wejścia) jest lucky chair, a na nim na przykład to:
Rozszalała się Ela. Mimo, że już nie przysługują jej prezenty dla newbie, biega od sklepu do sklepu.
W Sin & Secrets pojawił się nowy strój za 1 L$, mała czarna:
Poza tym jest tam jeszcze kilka ubrań za lindena, w tym skin. A od niedawna stoi lucky chair, do którego też nie mam szczęścia.
W Glam Couture można dostać całkiem ładne ubranko, składa się ze złotej bluzeczki i czarnej spódniczki (nie lubię zdrobnionek, ale mikrorozmiar tego stroju nie pozwala napisać inaczej):
No i tam właściwie można zostać na tydzień, po drugiej stronie ulicy są ustawione lucky chairs, a na nich przeróżne rzeczy. Przed nimi, oczywiście, tradycyjnie grupka awatarów wypatrujących swojej litery.
Na zakończenie miejsce, w którym można przesiedzieć długie godziny – Alady Island. Dużo tam freebiesów, w tym skiny (wcześniej pisała o nich m.in. Linka, teraz zamiast dyni ze skinami jest po prostu tablica, a w niej kilkadziesiąt skinów.
Na zakończenie swojej wycieczki Ela poleciała do Tesla, gdzie pojawił się nowy prezent – różowa czapka. Warto stanąć tam na chwilę, dwa lucky chairs, a na nich okulary przeciwsłoneczne i buty. Butów, jak wiadomo, nigdy za wiele.
Zdarza się. Trudno. Następny tytuł postaram się wymyślić wystrzałowy.
Nie pisałam ostatnio nic o zakupach, co nie oznacza, że na nich nie byłam. Nie da się ich uniknąć, w listopadzie, jak i w październiku, okazje sypią się jak liście.
O skinie, będącym prezentem dla grupy Glanz mówiłam wcześniej i nachwalić się nie mogłam. Z przyjemnością informuję, że pojawił się nowy prezent, z kolejnym skinem. A raczej wariacją poprzedniego, z nieco innym makijażem.
Jeszcze raz, z bliska i bez primowych rzęs.
A teraz coś na jesień. Wydziergana na drutach wełniana sukienka.
Skoro już popadłam w szarości – Baiastice ma nowy prezent dla członków grupy. Trzeba się zapisać (grupę łatwo znaleźć, wpisując w search ‘Baiastice’ i znaleźć informację z pudełkiem w notice.
Na co mi przyszło. Zaczęłam umieć zrobić w Gimpie cokolwiek więcej poza przycięciem obrazka…
Wszystkie zdjęcia, teksty i wiersze zamieszczone na blogu są mojego autorstwa (o ile nie zaznaczono inaczej). Skontaktuj się ze mną jeśli chcesz ich użyć.