RSS

Archiwa tagu: Szuflada

twórczość, mniej lub bardziej radosna

zima

Posted on

Niespodziewanie ciepło dzisiaj. Zima wzięła głęboki oddech i odsłoniła okna.

Skoro świeci słońce skąd te płatki śniegu?

Wenecja

Zawsze miałam swoją Wenecję
była zrobiona ze snów i z papieru
Wenecja uśpiona We mgle
gondole pod śniegiem

Wiedziałam Pojadę tam kiedyś
Szare niebo śnieg mgła Miasto
Stanę nad wodą Rzucę zaklęcie
Wenecjo moja jestem tutaj

Wenecja cały czas czeka
myślę, że jest mi wierna
Czuję jak czasem patrzy na mnie
Pocztówka z zagiętym rogiem

 

pierwszy dzień jesieni

Posted on

Klepsydra

Kiedyś przez palce przesypywałam piasek
na chłodnej plaży Obok mruczało morze
Dzisiaj czas przesypuję z rąk do rąk

Bo może nie warto patrzeć liczyć czytać
Wszystko już ktoś zobaczył obliczył Napisał

Czas sypię przez palce Sekundy Ziarenka
Trochę go szkoda Ale wokół plaża
Piasek zawsze będzie
Najwyżej ja wstanę Otrzepię ręce Zniknę

——————

potrzeba błękitu

Posted on

Nie wiem na jak długo. Może to jesień. Może oczekiwanie.

Piszę coraz krócej, ale każde słowo jest nasycone do granic. Nawet jeśli tylko ja to czuję. Czasami staram się rozpuszczać je jak pastylki, ale wtedy od razu wokół unosi się smrodek patosu i banału.

——————-

z daleka

Posted on

Kiedyś, latem.

***

Uczę się oddychać pod wiatr to trudne
lecz kiedy opanujesz tę umiejętność możesz poczuć
że oddychasz wolnością że tak pachnie wolność
zielenią

Wracam do przedziału by o tym napisać a tam kobieta
Och proszę pani och jaki świat jest piękny
kiedy słońce tak świeci a ja och nie lubię upałów
i dlaczego tak jest że och kiedy jest zimno marzymy o cieple
a gdy tylko ciepło och to mamy tego dosyć

dlaczego
nie wiem Znowu piszę jak Frank
ale to może przez to że jego wiersze nade mną

Wypiłam piwo i kawę i zjadłam cukierka
i ciasto i banana na drogę
Widziałam jelonka i dwa zające
i bociany dużo bocianów i łabędzi
Przejeżdżam przez miasteczka w których nigdy nie żyć
i myślę o Tobie Czas odmierzany stukiem kół i wodą za oknem
i zielenią znowu zieleń dlaczego
może dlatego że zieleń to wolność
a wolność to woda (za oknem jezioro)
a woda to morze
więc bliżej Ciebie bliżej Ciebie bliżej Ciebie
chociaż tak daleko

pociąg Warszawa-Gdynia

———————


taka ogólna refleksja

Posted on

Bez związku z niczym. I w związku ze wszystkim.

Tak to jest jak się nadużywa… rozumu.

——————

Z wielkim ukłonem, panie Krzysztofie.

Brzechwa nie tylko dzieciom (czytelnia)

Posted on

Nie on pierwszy. Andersen był przecież poważnym pisarzem “dla dorosłych”, swoją twórczość dla dzieci traktował jako coś marginalnego. Ot, bajki, głupotki.

Milne co prawda nie był pisarzem od rzeczy poważnych, ale nie twórczość dla dzieci była jego głównym zainteresowaniem. Pisał wiersze, dramaty teatralne, powieści (“Dwoje ludzi” to jedna z doskonalszych książek na lato)… Historyjki o Kubusiu Puchatku powstały z dziecięcych zabaw, sporą część wymyśliła mama Krzysia. Tak, tak.

A my mamy Brzechwę.

Krępowały go spotkania z dziećmi, chociaż musiał je doskonale rozumieć, skoro bez jego wierszy większość z nas nie wyobraża sobie dzieciństwa. Do tego stopnia zawładnął dziecięcą półką z książkami, że prawie nikt nie wie – albo tylko nie pamięta – że był poetą także dla dorosłych.

Brzechwa i erotyki? Niemożliwe… Sama się z tego śmiałam mając czternaście lat. Dopóki nie przeczytałam.

Erotyk

Przez okno kwadratowe

Widzę wąsate drzewa,

Odkąd wdały się ze mną w rozmowę —

Śpiewam…

Przez kwadratowe okno

Widzę, że jesteś młoda,

A ja noc miałem taką samotną —

Szkoda!

—————–

Dwadzieścia cztery smutki

Dwadzieścia cztery smutki
to zwykła nasza doba.
I dzień jest nie za krotki,
i noc się nam podoba.

Deszcz pada nieustanny
i nudny, i nużący,
za oknem chodzą panny
smucące się niechcący
(niechcący…)

Za oknem wieczór spływa
po dachach i po rynnach,
i ciemność odpoczywa
bezpieczna i bezczynna.

Dwadzieścia cztery smutki…

Usiądę sam za stołem,
zamyślę się wieczyście
o życiu niewesołym,
przez które ze mną szliście.

O naszym domu niskim
i o wysokim niebie,
o wszystkich i o wszystkim -
i za was, i za siebie.

Dwadzieścia cztery smutki…

Wzdłuż ulic

Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów
co dzień tramwajem jadę.
Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów
migocą światła blade.

I zawsze tylko wzdłuż,
i nigdy już inaczej,
i nigdy, nigdy już
nie zmylę mych przeznaczeń.

Z daleka widzę dom,
gdzie było szczęście moje.
Z daleka widzę dom
przychylny moim snom.

Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów
co dzień tramwajem jadę.
Wzdłuż ulic, jak wzdłuż snów
migocą światła blade…

I śnią mi się pokoje
pootwierane znów,
i wiszą ręce twoje
wzdłuż ciemnych moich snów.

Wzdłuż ulic…

szkic

Posted on

***

Jakaś kobieta
chodzi po moim domu Budzi mnie nocą
Podobno kogoś szuka A może czeka na coś

Jakaś kobieta
codziennie rano czesze włosy W lustrze
widzi tę samą kobietę Boi się Płacze

Jakaś kobieta mieszka tutaj
Czeka A może ma nadzieję
że wyprowadzę się stąd

———————

kwestia wiary

Posted on

Uwierzyć

że jesteś możliwy

że jeszcze możesz się zdarzyć

Chciałabym

—————–

kwestia czasu

Posted on

***

Wczoraj Cię nie znałam

Dzisiaj wiem

Jutro bez Ciebie nie istnieje

.

———————

sensem podróży jest podróż

Posted on

Ja pana z sobą zabiorę
W nieznaną podróż daleką
Sympatia moim wyborem
powodowała poniekąd

Na towarzysza podróży
przewidział pana mój plan
Nie będzie panu się dłużyć
Nie pożałuje pan

Pomkniemy trasą przecudną
Widoków, przygód i zjawisk
Gdy troszkę będzie nam nudno
To wtedy czymś się rozbawim

A gdyby wspomnień złe duchy
w niedobry pchnęły nas tan
dodamy sobie otuchy
Nie pożałuje pan
O nie…

Ja pana w podróż wziąć pragnę
Pan czemu waha się przeto
To chyba raczej jest ładnie
Wyjechać z miłą kobietą

W podróży takiej na pewno -
i w raju obrazów mniej znam
Doznając rzeczy tych ze mną
nie pożałuje pan

A kiedy cel osiągniemy
po trasy czarach tak wielu
okazać może się że my
podróżujemy bez celu

W podróży samej jest jednak
cel piękny też w sobie sam
Niech pan się dla niej da zjednać
Nie pożałuje pan
Nie pożałuje pan
Nie pożałuje pan
O nie…

Więc jak?

.

Jeremi Przybora.

.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 124 other followers