RSS

Monthly Archives: Luty 2010

czytelnia

Posted on

Czasami zazdroszczę innym słów.

.

.

Samotność

Rainer Maria Rilke

.

Samotność jest jak deszcz.

Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;

z równin niezmiernie szerokich, dalekich,

w rozległe niebo nieustannie wrasta.

Dopiero z nieba opada na miasta.

.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,

kiedy ulice biegną witać ranek,

i kiedy ciała nie znalazłszy nic,

od siebie odsuwają się rozczarowane;

i kiedy ludzie, co się nienawidzą,

spać muszą razem – bardziej jeszcze sami:

.

samotność płynie całymi rzekami.

.

—————–



Reklamy

oto Tola

Posted on

Shape powstał z powodu skina – prezentu z CandyDoll, teraz widać go jeszcze ze skinem z Nuuna’s Skin. Prosty, zgrabny, proporcjonalny, wydaje mi się, że taki… w sam raz 🙂 W pudełku są do wyboru dwa, wyższy i niższy.

Na xstreet kosztuje 10 L$.

władza. kłamcy

Posted on

Co daje Ci SL?

Rozrywkę, możliwość oderwania się od rzeczywistości, przyjaźń, seks, pieniądze? Niepotrzebne skreślić, potrzebne zaznaczyć. Dopisać własne.

Second Life daje poczucie władzy.

Nad awatarem – masz przecież niemal nieograniczoną możliwość kreacji siebie, możesz dowolnie zmieniać płeć, gatunek, możesz stać się syreną, robotem, smokiem. Walczyć w lesie jako elf, tańczyć w klubie jako dziwka. Możesz mieszkać pod wodą albo całymi dniami latać, nie dotykając stopami ziemi, o ile akurat tego dnia będziesz miał stopy. Możesz według uznania zmieniać kolor skóry, długość włosów, ubrania, buty, dodatki. Jedyne co Cię ogranicza, to pieniądze.

O ile oczywiście uznasz, że są Ci potrzebne. Second Life daje też poczucie władzy nad pieniędzmi – nie musisz ich tu mieć. Są przyjemnością, nie przywilejem czy koniecznością.

Second Life daje poczucie władzy nad innymi. Jakże mylące i ulotne. Tag „owner”, rozpoznawalne nazwisko, własny kawałek ziemi, wystylizowany awatar, odrobina pieniędzy – i świat leży u twoich stóp. Inni kłaniają Ci się w pas, mając nadzieję uszczknąć coś dla siebie. I karmicie się tym złudzeniem nawzajem, Ty wierzysz w ich życzliwość, oni w to, że bling może ogrzewać.

Second Life daje poczucie władzy nad sobą. Nad swoim obrazem w oczach innych. Uważnie filtrujesz informacje. Przemilczasz fakty, dopisujesz historie, dodajesz lub odejmujesz kolory. Dopasowujesz wersje swojej historii do rozmówcy, tu więcej kontrastu, tu plama po kawie. Wydaje Ci się, że dzięki temu jesteś taki, jaki chciałbyś być. I jakim chcą Cię znać inni.

Ta  świadomość jest niezbędna do podtrzymania kolejnego złudzenia.

Second Life daje poczucie władzy nad ludźmi. Dużo słów, trochę gestów, stopniowe odkrywanie rl, niekoniecznie prawdziwego. Żonglerka. Czerpanie satysfakcji ze złudzenia, że sterujesz innymi tak, jakbyś pociągał za sznurki. Po mistrzowsku, bezbłędnie – a nawet jeśli błędy się przytrafią, łatwo je zamaskować. Przyparty do muru nawet z niespodziewanej, wymuszonej szczerości możesz zrobić atut.

Próbujesz manipulować mną? Tak, na pewno ci się uda. Karmię się tym. Nigdy przecież nie wiesz, gdzie jest granica, za którą to nie ty manipulujesz, ale jesteś manipulowany. Nie zgadniesz, czy moja wiara w twoje słowa to efekt mistrzowskich pociągnięć, czy moje pociąganie za sznurki przytwierdzone do twoich rąk i nóg. Przekroczyłeś kolejne drzwi? Doskonale, ale zastanów się, czy przejście przez nie jest twoim zwycięstwem, czy fragmentem mojego planu?

Uśmiechnij się. Weź głęboki wdech. Jesteśmy przecież tylko ludźmi. Tylko awatarami.

.

————-

You walked into the party
Like you were walking onto a yacht
Your hat strategically dipped below one eye
Your scarf it was apricot
You had one eye in the mirror
As you watched yourself gavotte
And all the girls dreamed that they’d be your partner
They’d be your partner, and

You’re so vain
You probably think this song is about you
You’re so vain
I’ll bet you think this song is about you
Don’t you? Don’t you?

You had me several years ago
When I was still quite naive
Well, you said that we made such a pretty pair
And that you would never leave
But you gave away the things you loved
And one of them was me
I had some dreams they were clouds in my coffee
Clouds in my coffee, and

You’re so vain
You probably think this song is about you
You’re so vain
I’ll bet you think this song is about you
Don’t you? Don’t you?

I had some dreams they were clouds in my coffee
Clouds in my coffee, and

You’re so vain
You probably think this song is about you
You’re so vain
I’ll bet you think this song is about you
Don’t you? Don’t you?

Well, I hear you went up to Saratoga
And your horse naturally won
Then you flew your Lear jet up to Nova Scotia
To see the total eclipse of the sun
Well, you’re where you should be all the time
And when you’re not, you’re with
Some underworld spy or the wife of a close friend
Wife of a close friend, and

You’re so vain
You probably think this song is about you
You’re so vain
I’ll bet you think this song is about you
Don’t you? Don’t you?

Second Life czyli witajcie w krainie niewyspanych

Posted on

Kilka dni temu na naszym forum pojawiła się kolejna osoba chcąca zbadać to stado dziwolągów jakim niewątpliwie jesteśmy. Start miała wyjątkowo udany, niespotykanie wręcz – nie rzuciła nam w twarz linkiem do kolejnej ankiety typu „odpowiedzcie na pytania czy jesteście nienormalni i dlaczego aż tak bardzo”, ewentualnie „czy Second Life zrujnowało Ci życie realne? 1. Tak, bardzo, 2. Tak, katastrofalnie, 3. Co to jest życie realne?”, zaproponowała rozmowę bez z góry ustalonej tezy, przyznając, że SL poznała od środka. Nawet jeśli to tylko zagrywka i umiejętność głaskania, jestem pełna podziwu.

Ale ja nie o tym.

Zatrzymałam się na moment nad jednym zdaniem:

W jaki sposób kreuje się nowa tożsamość w wirtualnej rzeczywistości, przeobraża dotychczasowa, bądź też może zupełnie odwrotnie, utwierdza tylko ta, którą posiadamy w realnym życiu.

Gdyby się nad tym zastanowić… Ile ludzi, tyle historii. Niektórych zmieniło SL, niektórzy zmieniają SL. Wpływ życia nr 1 na życie nr 2 i odwrotnie istnieje, nie da się tego ukryć i nie da się udawać, że jest inaczej. Kto mówi, że pierwszego życia z drugim nie łączy, ten ma zdecydowanie problemy z tożsamością.

Ale czy jest jakiś wspólny mianownik?

Znalazłoby się pewnie kilka. To temat nie na jeden, planowany od tygodni wpis, ale na całą epopeję.

A jednak jest jedna rzecz, która przyszła mi do głowy natychmiast – sen.

A raczej jego brak.

Od kiedy pamiętam chodziłam spać późno, bardzo późno, zasypiania przed północą nie nauczyło mnie nawet chodzenie do pracy na 6.00., więc to nie jest tak, że SL zrewolucjonizowało mój tryb życia i postawiło wszystko na głowie. Ale z łatwością zabierałam sobie kolejne godziny snu – bo skoro zasypiam o 1.00, to przecież mogę zostać do 2.00, a skoro 2.00 to czemu nie 3.00… czasami można się zagadać i zostać do 4.00… i o, już piąta, może nie warto się kłaść.

Znacie to? Może nie wszyscy, ale znaczna większość moich znajomych ma za sobą przynajmniej kilka tak zarwanych nocy.

Nie da się tego zmienić, można jakoś próbować sobie pomóc. Dlatego warto na początku znajomości, która wydaje nam się obiecująca, uzgodnić skąd nasz nowy znajomy loguje się do SL. Nie, nie chodzi mi o dokładny adres, nr telefonu i zdjęcie psa, te informacje są na ogół zbędne.

Pytajmy o strefę czasową. Zaprzyjaźniajmy się wzdłuż południków, nie równoleżników. Przyjaźń z Brazylijczykiem czy Japonką wykończy nas w dwa miesiące – żeby się spotkać któreś z nas musi zawalić noc. Szwed i Nigeryjka wstają i kładą się spać w tych samych co my porach.

Dniem rządzi pierwsze życie, noc zostawiamy na drugie. A sen? Kiedyś się wyśpimy.

.

——————

Przypadkiem zakochałam się w tej piosence.

.

nie słodko

Posted on

Mimo, że piosenka słodka i obowiązkowa… wczoraj.

Dwie wytrawne wersje. Wybierzcie sobie swoją.

.

.

————

Tak, wiem, mówiłam, że coś napiszę. Może jutro.