wieloznacznie

2010 Luty 10
Autor: drugiezyciemad

.

.

Może coś napiszę. Jutro.

śmieci

2010 Luty 7
Autor: drugiezyciemad

Bo w gruncie rzeczy jakie to wszystko ma znaczenie.

Jesteśmy, a potem nas  nie ma.

I już. Tak po prostu.

.

Czy znalezienie swojego wiersza na youtube świadczy o czymkolwiek? Jasne, że nie. Ale towarzystwo wyśmienite, więc posłuchajcie.

.

.

Wiersz już tu był.

cisza

2010 Luty 3
Autor: drugiezyciemad

.

* * *

.

Czytam swoje stare wiersze
co mogę powiedzieć
to pewnie megalomania a może raczej
tęsknota za sobą
Tylu rzeczy nie udało mi się napisać
Tak wiele napisałam Z pamięci
przepowiadając miejsca ludzi zdarzenia

.

Czytasz moje stare wiersze
co możesz powiedzieć
Może tęsknisz za mną
chociaż nigdy cię nie znałam Może myślisz
jaka to była dziewczyna
Kolorowa bezbarwna smutna wesoła
mądra A może wcale jej nie było

.

Moje stare wiersze czytają w twoich myślach
co mogą powiedzieć Pomyśl

.

————————–

.

Alicja i Oliwia

2010 Luty 2
Autor: drugiezyciemad

Popsułam trochę Mad, więc przez ostatnie dni zajmowałam się naprawianiem. Dziękuję Ayumi za cierpliwość i pomysły, polecam specjalizację z chorób zewnętrznych awatarów.

Wczoraj udało się ponaprawiać co nieco, a potem dokończyć pracę nad dwoma nowymi sylwetkami.

Pierwsza powstała dzięki skinowi wygranemu na lucky chair we Flirt!

Egzotyczna i niezbyt chuda Alicja. Na xstreet kosztuje 10 L$, można go też wygrać na lucky chair w Prowincji, jak wszystkie inne sylwetki.

Oliwia to shape i skin. Awatary mające mniej niż 30 dni mogą ją kupić w Prowincji za 1 L$, pozostałe za 50 L$. Chyba niewiele?

Mam gdzie, wiem jak, chcę więcej

2010 Styczeń 22
Autor: drugiezyciemad

Sytuacja przedstawia się następująco.

Freebiesowo rośnie w siłę, przybywa czytelników, ostatnio przybyło też aktywnych autorek. Codziennie pojawia się kilka wpisów, codziennie pokazujemy wspaniałe freebiesy, dzięki którym młodsze i starsze awatary płci obojga mogą wyglądać i mieszkać lepiej.
Wykres miesięczny wygląda bardzo ładnie:

(weźcie pod uwagę, że styczeń jeszcze się nie skończył)

Jednym zdaniem: jest dobrze.
A może być jeszcze lepiej.

Marzy mi się sklepik Freebiesowa. Miejsce, gdzie można dostać wartościowe rzeczy, kosztujące najwyżej 5 L$. Dla nowych i starych awatarów, chociaż oczywiście dla nowych przede wszystkim.
Jasne, to nie problem wrzucić kilka starych jak świat freebiesów do pudełek i ustawić gdziekolwiek. Ale ja chciałabym więcej.
Zależy mi na tym, żeby znalazły się tam rzeczy polskich twórców. Przecież są wśród nas uzdolnieni kreatorzy. Są polskie sklepy z pięknymi rzeczami.

Zapraszam.

Jeżeli chcesz pomóc stworzyć Freebiesowo in world, skontaktuj się ze mną. Tutaj albo bezpośrednio w SL.
Jeżeli chcesz nas wspomóc finansowo, umieszczając w sklepie reklamę, zapraszam również.

Arlekin

2010 Styczeń 20
Autor: drugiezyciemad

.

.

***

.

Tamto życie skończyło się w grudniu
A może ty był styczeń Nie pamiętam
ale właściwie jakie to ma znaczenie
Wiem że padał śnieg Za oknem i w sercu

.
Śnieg w sercu Jak to brzmi Ale tak było
Pac Pac Spadał wielkimi płatkami
Prawie nie spałam Pisałam wiersze i listy
Długie listy z których coś miało wynikać
A nie wynikało

.
Koniec był nagły chociaż spodziewany
Po prostu któregoś dnia dość A potem
te wiersze i listy I ten śnieg za oknem
No i w sercu Chociaż to brzmi głupio

.
To życie zaczęło się w grudniu
A może to był styczeń Nie pamiętam
Ale właściwie jakie to ma znaczenie

.

———————-

.

muzyka: Henryk Alber

słowa: Jan Wołek

piegusek

2010 Styczeń 17
Autor: drugiezyciemad

Nie spodziewałam się, że kobiece kształty Heli spotkają się z aż tak ciepłym przyjęciem. I wcale, ale to wcale mnie to nie martwi.

Mało kto znał Madelaine w pierwszych miesiącach jej życia w SL, więc nikt nie pamięta jak wyglądała – a nie była chuda. Pierwsze, co mnie uderzyło, kiedy już mój komputer przemielił starannie dane i mogłam coś zobaczyć, to wysokie, obdarzone biustem, na który nie działa grawitacja, pozbawione za to bioder i pośladków kopie Barbie. Piękne i chude.

Pierwsze, co zrobiłam, kiedy już opanowałam interface na tyle, by móc zająć się swoim wyglądem, to ustawiłam suwaki tak, żeby Mad tych barbisiów nie przypominała. I nie przypominała, oj nie.

Z czasem oczywiście ugięłam się pod presją społeczną, resztę załatwiło Freebiesowo, bo nie oszukujmy się – chudy shape świetnie wygląda w większości ubrań. Te nieco grubsze muszą dopasowywać rękawy i szukać w swoich wnętrznościach zagubionego paska czy kolczyka do pępka.

I to samo Freebiesowo mnie wyzwoliło. Nadmiar zdjęć, korzystanie z altów, przebieranie się w skiny i shape’y doprowadziło w pewnym momencie do tego, że zaczęłam się zastanawiać, jak naprawdę Mad wygląda? Która to ja?

Wracam do korzeni.

W Second Life można osiągnąć to, co w rl nieosiągalne – bogatsza w doświadczenia nie czuję upływającego czasu.

Piegusek, czyli Wiesia (ciekawe, na ile shape’ów wystarczy mi imion) powstała dzięki darmowemu skinowi z [ Bubble ].

Nieco szczuplejsza od Heli, ale ciągle jeszcze kawałek kobiety, prawda?

.

Na xstreet można ją przez cały tydzień kupić za 10 L$.

.:: Prowincja ::. – Wiesia shape, 10 L$

Hela

2010 Styczeń 15
Autor: drugiezyciemad

To wciąga.

Dwa dni temu powstała Hela, następny shape czeka w kolejce na zdjęcia.

Podoba mi się. Hela to ładna babeczka o kobiecych kształtach. Bardzo daleko jej do nastoletniej anorektyczki, nie przypomina wszechobecnych w SL wariacji barbie.

Hela to po prostu… Hela. Pokochajcie ją.

.:: Prowincja ::. – Hela shape, 10 L$

Madelaine tysiąca dni

2010 Styczeń 14
Autor: drugiezyciemad

Szybko minęło.

1000 dni to w przeliczeniu jakieś 900 wieczorów lub nocy (czasami też wcześniejszych lub późniejszych poranków) realnie w SL spędzonych. Dziesiątki tysięcy rozmów, kilkadziesiąt (kilkaset?) znajomości, w tym kilkanaście ciekawych, kilka ważnych. Pięć ważnych bardzo, może nawet niezbędnych.

1000 dni to również ponad 48 000 przedmiotów w inventory (można liczyć, że 100 000, chyba połowę udało mi się wyrzucić). Sporo wydanych i zarobionych L$ (tych ostatnich było do niedawna więcej).

Co najmniej 50 niedziałających dzisiaj landmarków do miejsc, w które chciałam wracać.

Setki zdjęć. Morze wspomnień.

1000 dni to 2 blogi. I 2 mężów. Kto by pomyślał.

Wielka Orkiestra w Second Life – post scriptum

2010 Styczeń 13
Autor: drugiezyciemad

Wczoraj dowiedzieliśmy się, ile udało się zebrać.

.

.

Piękny wynik, naprawdę.

Ładna forma sprawozdania (brawo, Cytryna), miła pamiątka i dowód na to, że w Second Life zajmujemy się czasami czymś więcej niż chatowanie.Tak, my to wiemy, ale inni niekoniecznie.

Było wspaniale. Aukcje, koncerty, dawno nie widziani znajomi, którzy zalogowali się tylko po to, żeby ten wieczór spędzić w SL i żeby w SL wrzucić coś do skarbonki. Cieszyliśmy się, że się spotykamy, że możemy – mimo dzielących nas odległości – zrobić coś razem. Z przyjemnością. Tak niewiele, tak dużo.

Niestety miałam wątpliwości jeszcze przed finałem, napisałam o tym dwa zdania na forum, ale po namyśle usunęłam post. Nie poruszałam też tematu tutaj, wychodząc z założenia, że Orkiestra jest zbyt dobrym i czystym zjawiskiem, żeby podkręcać negatywne emocje.

Ale skoro już po finale…

Bo w tym roku mieliśmy dwie Orkiestry.

Jedna, prawdziwa (przepraszam większość zaangażowanych w organizację tej drugiej, ale tak uważam), koordynowana przez awatara w kształcie serca, nazywającego się sztab WOSP. Druga, działająca na terenie Polish Community.

Właścicielem skarbonek wystawionych w PC był Magnus Balczo. Wszędzie indziej, już po raz trzeci, prawdziwe orkiestrowe skarbonki wystawiał sztab WOSP. Tylko on zbierał pieniądze i tylko on odpowiadał za wymianę L$ na złotówki i za przelew zebranych pieniędzy na konto WOŚP. Jasno i przejrzyście. A przede wszystkim – ponad podziałami. Pod tym względem nasz wirtualny finał WOŚP nie różnił się niczym od tego, co działo się w niedzielę poza naszymi komputerami.

Ciekawe, że udało się to za pierwszym razem, na początku 2008 roku, mimo otwartego konfliktu między Second Poland a Fishem. Obydwie strony potrafiły zagryźć zęby i przez kilka dni robić coś wspólnie. Dla innych, bez myślenia o autoreklamie i wykańczaniu konkurencji. Bo WOŚP jest zjawiskiem, dla którego warto chociaż na chwilę zmienić punkt widzenia.

Nie podejrzewam PC o nieczyste intencje, nie boję się, co stanie się z zebranymi do ich skarbonek pieniędzmi, nie przyszłoby mi do glowy, żeby w ogóle poddawać to w wątpliwość. Tylko… smutne to, jak bardzo niektórzy nie mogą, nie chcą, nie potrafią popatrzeć na innych z pokorą. Tylko jeden dzień w roku, to nie są chyba wyśrubowane wymagania?