RSS

królik

Posted on

O Zombie Popcorn Hunt pisała na stronach Freebiesowa Dianah, pokazując też i królika. Ale nikt go jeszcze nie widział na mojej, nie zawsze statecznej, głowie.

Królik jest dziełem Ankha z Ragdoll’s Cut. I jeżeli jeszcze nie widzieliście jego sklepu, musicie to szybko nadrobić.

Królik pociągnął za sobą trochę wspomnień, przywołał piosenkę i wiersz i potrzebę odnalezienia książki z dzieciństwa.

Niech Was nie zwiedzie pikselowa zieleń za oknem, wokół realnej Mad złoto ustępuje miejsca burym brązom i nagości. Drzew.

 

Mam królika,
który wszystko, co mu daję – połyka;
wczoraj zjadł zapałki, obrazek z królewną,
teraz może umrze, ale nie na pewno.

Kazimiera Iłłakowiczówna

 

co pan robił przez te 14 księżyców?

Posted on

Second Life zawsze było ważne, od początków mojego w nim istnienia. I jest ważne nadal, chociaż różne wydarzenia pierwszego życia zepchnęły to drugie na margines.

Nadal ważne.

Nie jestem zwierzęciem stadnym, w dzieciństwie zostałam chyba źle zsocjalizowana, a może po prostu urodziłam się z tym. Ale mimo to pouczestniczyłabym sobie w życiu polskiego SL, byłoby potem o czym opowiadać na blogu, byłoby co krytykować, na co narzekać, z czego się śmiać, kogo denerwować. Bywały takie czasy.

I nie brak odpowiedniego towarzystwa, nie znudzenie SL, nie kurczący się czas – nic z tych rzeczy nie popsuło mi Second Life tak, jak fatalny net. Zaprawdę powiadam Wam, wszystko da się jakoś wytrzymać, ale tempo wczytywania i czas reakcji potrafi wykończyć najbardziej zaangażowanych zapaleńców.

Póki co przeczekuję zajmując się głównie freebiesami, z nadzieją na prędkość netu taką, że wiatr rozwiewać będzie włosy. W tym i tamtym świecie.

—————

Posted on

Muszę obciąć włosy.

 

 

 

hymn na dziś

Posted on

kolejne okrążenie

Posted on

***

nie mam dawnej czułości dla mojego ciała
jednak je toleruję jak pociągowe zwierzę
które jest pożyteczne chociaż wymaga wielu starań
dostarcza bólu i radości i bólu i radości
czasem zastyga z rozkoszy
a czasem jest schronieniem dla snu

znam jego korytarze kręte
wiem którędy przychodzi zmęczenie
jakie ścięgna napina śmiech
i pamiętam jedyny smak łez tak podobny
do smaku krwi

moje myśli — stado trwożnych ptaków
karmią się na zagonie mego ciała
nie mam dla niego dawnej czułości
ale czuję ostrzej niż przedtem
że sięgam nie dalej niż moje wyciągnięte ręce
i nie wyżej niż mogą mnie unieść wspięte palce u nóg

.

.

***

jeszcze jedno wspomnienie
przed chwilą napisałam słowo
jestem starsza o słowo o dwa o
trzy o wiersz

starsza — co to znaczy starsza

w abstrakcji którą nazwano historia
wyznaczono mi wąski przedział stąd
— dotąd

rosnę

w abstrakcji którą nazwano ekonomia
nakazano mi żyć

w abstrakcji którą nazwano czas —

błądzę
gubię się
i błądzę

w Metropolitan Museum
w dziale egipskiej rzeźby
kamień uśmiecha się kobiecymi ustami

.

Halina Poświatowska

.

cztery lata

Posted on

Minęły wczoraj. Niepostrzeżenie, nikt nie składał życzeń, sama zapomniałam, że to już, właśnie teraz.

Gdzie te czasy, kiedy z podziwem patrzyłam na „stare” awatary? Wtedy chciałam wiedzieć, jak to jest – żyć tutaj z takim stażem.

Nadal nie wiem.

Nie, nie będzie podsumowań, deklaracji i wyznań. Prezenty? Może za kilka dni, kiedy będę miała więcej czasu rl. Chociaż oczywiście nie obrażam się, kiedy ktoś chce mnie obdarować czymś miłym. Niekoniecznie kosztownym.

Czy awatary mają sny?

odwilż

Posted on

Życie dyktowane porami roku byłoby dużo prostsze.

Układam wszystko od nowa. Delikatnie, żeby nie popsuć niczego. Ale czy to jeszcze Drugie Życie?…

 

pada

Posted on

Pierwszy śnieg

 

Pierwszy śnieg nie zakrywa niczego. Stawia czas otworem
spod białych zasp wytrząsa nasze podobizny
z lat tak odległych że aż nieprawdziwych.

W uchu nam dzwonią niegdysiejsze sanki
i kolorowy pompon szalika lub czapki
z refleksem łyżwy spada w kuli śniegu.

Biel zaskakuje nas. Stajemy cisi
i wstępujemy w siebie jak do domu
odzyskanego po długiej podróży

gdzie ktoś nam zwraca z wielkim opóźnieniem
rzeczy tak dawno od nas pożyczone
że już nie wiemy czemu mają służyć.

 

Urszula Kozioł

————–

cudzymi słowami

Posted on

Bo jesień.

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowo jak za chleb

Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem

—————

prosto

Posted on

Niektórzy potrafią. Szkoda tylko, że najczęściej można mówić o nich w czasie przeszłym.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.